Fantastyczna książka – Zgiełk Wojny, tom II – W głębi strachu

Dziś wpis nie w tradycyjny dla mojego bloga wtorek, a w środę, bo wczoraj zajmowało mnie coś innego o czym mam nadzieję za jakiś czas opowiedzieć. W każdym razie, idąc za ciosem, sięgnąłem po drugi tom Zgiełku Wojny niedługo po pierwszymi jako że to książkowa kontynuacja, to wpis będzie raczej krótszy.

Drugi tom Zgiełku Wojny autorstwa Kennediego Hudnera, z podtytułem W głębi strachu został pierwotnie wydany w 2014 r., a na polskie podwórko ponownie trafił dzięki wydawnictwu Drageus dwa lata później. Na okładce mamy więcej militarnego sci-fi ze statkami, kosmosem i wybuchami co oczywiście pasuje do zawartości i wprowadza w wojenny klimat, ale… widoczne na pierwszym planie małe statki nie do końca pasują do jakiejkolwiek jednostki wspominanej w tekście, ale cóż, grunt, że nie kłóci się z tematem powieści. Dodam jeszcze, że tym razem nie znalazły się w środku ilustracje ze statkami stron konfliktu.

Desperackie kroki

Uwaga opis fabuły zawiera spoilery względem pierwszego tomu!

Mimo udanej, brawurowej ucieczki niedobitków floty Victorii wraz ze stacją kosmiczną Atlas z ojczyzny do zaprzyjaźnionego sektora Azylu, sytuacja wcale nie jest pomyślna. Wiktom pozostało niewiele statków, praktycznie wszystkie wymagają napraw, a ponadto narzekają na brak zasobów, załóg i możliwości produkcyjnych. Tymczasem siły Dominium Zjednoczenia Ludowego raz za razem próbują przebić się przez tunel czasoprzestrzenny do Azylu, a gdzieś tam czyha jeszcze Cesarstwo Tilleke, cierpliwie czekające, by rzucić się na osłabionego zwycięzcę. Dowództwo Viktorii desperacko poszukuje sposobu na zmianę sytuacji i postanawiają wykorzystać nowy rodzaj jednostek w swojej flocie, a zadanie przygotowania ich do walki spada na barki Emily Tuttle, która zdążyła pokazać już, że mimo młodego wieku ma świetny zmysł taktyczny. Tymczasem jej przyjaciel i obecnie doradca królowej, Hiram Brill, dowiaduje się, że jego ukochana ciągle żyje i przygotowując brawurowy plan ataku na serce Dominium,  potajemnie zamierza także uratować Cookie Sanchez, osadzoną na statku więziennym wroga.

Kontratak Victorii

Drugi tom to więcej tej samej wartkiej akcji, przerywanej spokojniejszymi chwilami na analizę sytuacji i rozwój bohaterów, co poprzednio. Miałem przy tym wrażenie, że pojawia się znacznie mniej imiennych postaci, ani nie wprowadza się zbyt wielu nowych ważnych osób. Kolejna obserwacja to zdecydowanie mniejsza ilość zgonów tych istotnych osobistości, choć także zdarza im się kopnąć w kalendarz. Początkowo fabuła to wielki przegląd sytuacji oraz planowanie kolejnych ruchów, poprzetykane życiem osobistym bohaterów, cierpieniem Cookie oraz kombinowaniem Dominium jak ostatecznie pokonać Victorię. Jest to na tyle dobrze napisane, że wcale nie nudzi (Emily ociera się o śmierć nawet na przepustce) i sprawiało, że z niecierpliwością czekałem aż się wreszcie zacznie akcja.

Gdy walka się już zaczęła, to było jej dużo i muszę pochwalić autora, że bitwy w tym tomie są wyczuwalnie inne niż poprzednio. Zamiast zdradzieckich zasadzek, czy desperackich ucieczek, Victoria podejmuje działania ofensywne mierząc się z brakiem zasobów, sytuacje taktyczne na polach bitew różnią się, a dowódcy inaczej kombinują jak przechytrzyć wroga, zaś nowe narzędzia zostają użyte. Hudner nie kalkował poprzednich rozwiązań.

Bohaterowie w dalszym ciągu wydawali mi się sympatyczni i nie popadali w marysuizm, choć nie można powiedzieć, że narzekają na brak sukcesów. Na szczęście i główny dowódca Dominium pokazuje, że nie jest takim matołem jak swój poprzednik, więc czułem satysfakcję, że bohaterowie mierzą się z groźnym przeciwnikiem.

Obserwujemy też kolejne technologie bojowe oraz dostajemy trochę więcej informacji o cywilnych mieszkańcach uniwersum autora. W tym poznajemy dla mnie dość dziwaczną społeczność w górach planety Azyl, gdzie funkcjonują wieloosobowe rodziny z kilkoma mężami i żonami.

Podsumowanie

Drugi tom Zgiełku Wojny oceniam równie pozytywnie co poprzedni. Ponownie tak się wciągnąłem, że nie mogłem się oderwać od czytania, bo chciałem wiedzieć co wymyślą, by przemóc przeciwności, a potem jak potoczy się bitwa i kto ewentualnie w niej zginie. Polecam bardzo tym, którzy mają ochotę na kosmiczną rozróbę.

Ocena końcowa: 8/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s