(Bardzo)Fantastyczna Gra – Ori and the Will of the Wisps

Muszę powiedzieć, że w ostatnich latach to rzadki przypadek, bym kupił grę na premierę ze pełną cenę. Ot nie mam parcia na nowości, a do tego mam DUUUŻY zapas nieukończonych gier i mogę sobie poczekać aż dany tytuł stanieje. Są jednak przypadki, gdy po prostu nie mogę inaczej, jak nabyć nówkę finkiel nieśmiganą. Opisywana gra to taki właśnie przypadek i kurczaki, jak najbardziej było warto!

Ori and the Will of the Wisps to świeżynka, druga produkcja ekipy Moon Studios, wydana 11 marca tegoż roku przez Xbox Game Studios na PeCety oraz Xboxy One. Produkcja stanowi bezpośrednią kontynuację wydanego w 2015 r. i już recenzowanego przeze mnie Ori and the Blind Forest. Ponownie jest to zręcznościowa metroidvania łącząca kreatywność indyków z wysokim budżetem wykorzystanym na realizację. Oj widać, że tym razem kasy było bardzo dużo i dobrze (z pewnym ale) ją wykorzystano, ale wszystko po kolei.

Nowy las, nowa przygoda

Po uratowaniu lasu Niben świetlisty duszek Ori oraz jego przybrana rodzina zaopiekowali się ostatnim jajem wielkiej sowy, z której wykluwa się pisklę nazwane przez nich Ku i wszyscy żyją spokojnie oraz szczęśliwie. Jednak gdy Ku podrasta zaczyna czuć zew nakazujący lecieć jej w nieznane za morze, ale wrodzony defekt skrzydła stoi sówce na przeszkodzie. Ori jednak prowizorycznie pomaga przyjaciółce i wraz z nią wybierają się w podróż, która, jakżeby inaczej, ma brutalny koniec podczas potężnej burzy. Duszek oraz sówka zostają rozdzieleni. Oboje jednak trafiają do nowej krainy, Niwen, którą zabijają mrok i zepsucie odkąd zmarło lokalne duchowe drzewo, a jego światło uległo rozproszeniu jako tytułowe Ogniki (and. Wisps). Ori staje więc nie tylko przed zadaniem odnalezienia Ku, ale raz jeszcze czeka go ratowanie lasu. Jednak nie wszystkim będzie to w smak. Złowrogiemu ptaszysku znanemu jako Wrzask bardzo odpowiada stan rzeczy panujący w Niwen i nie będzie ułatwiać duszkowi zadania.

Od razu co się rzuca w oczy w tej fabule to to jak bardzo jest ona podobna do historii z poprzedniej gry. Raz jeszcze mamy las umierający z powodu utraty Światła, który trzeba ratować oraz wielkie, mroczne ptaszysko o ponurej przeszłości, które będzie chciało nam przeszkodzić. Opowieść jest przy tym bardziej rozbudowana. Więcej tutaj przerywników filmowych oraz przyjaznych postaci, które opowiedzą nam o krainie Niwen oraz tym co się z nią dzieje. Fabuła jest dobrze poprowadzona i wciąga. Ma zwroty akcji, ale nie przesadza z ilością wątków. Nie gubi się po drodze, przykuwa uwagę i co jakiś czas rzuca w nas ładunkiem emocjonalnym. Jednakowoż… osobiście bardziej angażująca uczuciowo była dla mnie poprzednia opowieść i szkoda mi, że nie pokuszono się o napisanie czegoś bardziej odmiennego. Jeszcze finał… To pozytywny i nieoczywisty finał, ale nie z rodzaju tych, które mnie osobiście nie dają pełnej satysfakcji, pomimo haczyka fabularnego tuż przed napisami końcowymi.

Z pewnością na plus jest nowy las, ponieważ za sprawą przyjaznych NPCów oraz przemierzanych lokacji jest to bardziej żywe miejsce, o którym dowiadujemy się sporo, bowiem ten i ów wspomina jak było w Niwen kiedyś, albo czemu dane miejsce tak wygląda, a nie inaczej. Nie są to postaci jakieś szczególnie wyraziste i zapadające w pamięć, ale miło, że są. Szczególnie przypadły mi do gustu łasicowate istotki zwące siebie moki. Są bardzo urocze i mówią w bardzo uroczy sposób, co zacnie przedstawiono w polskiej wersji językowej, którą uważam za zacne tłumaczenie.

Śmigając przez las

No ale przejdźmy do mięska każdej gry, czyli rozrywki. W swoich założeniach Ori and the Will od the Wisps jest taką samą dwuwymiarową metroidvanią jak poprzednia odsłona i zasiadając do gry poczułem się prawie jak w domu. Prawie, bo różnią się rozmaite szczegóły oraz naciski. Widać też inspiracje innymi metroidvaniami, które miały premierę w międzyczasie, ale bynajmniej wychodzi to grze na plus i rozgrywka ma więcej niuansów.

Tak więc czeka nas przemierzanie dużego świata, po którym będziemy biegać, skakać, używać umiejętności i walczyć, aby dotrzeć do miejsc, w których znajdziemy tak obiekty fabularne jak i ulepszenia dla naszej postaci. Tym razem oprócz głównych zadań będzie także trochę robótek pobocznych. Np. jeden moki poprosi nas o znalezienie kła, z którego zrobi sobie symbol jaki jest odważny, do czego wystarczy dotrzeć w jedno miejsce, ale inny osobnik na spokojnej polanie poprosi nas o pomoc w przebudowaniu jej w bezpieczne schronienie dla mieszkańców Niwen, więc będziemy zbierać materiały na kolejne budowle, co zajmie większość czasu gry. Generalnie zadania po prostu kierują nas w konkretne miejsca, ale mimo to miło, że są.

Dużo i to na lepsze zmieniła się mechanika starć. Zamiast klikania, by ognik nad Orim strzelał samonaprowadzającymi się pociskami, tutaj sami musimy brać udział w walkach z przeciwnikami. By to robić przypisujemy bojowe umiejętności do trzech przycisków. Mamy do dyspozycji m. in. zwykłe, szybkie ataki świetlistym ostrzem, silniejsze walnięcie widmowym młotem, czy dystansowy strzał z łuku. Wrogowie są różnorodni i często wymagają od nas dużej mobilności oraz żonglowania tymi umiejętnościami, aby nie stracić życia. Oprócz zwykłych niemilców tym razem toczymy także epickie bitwy z wielkimi bossami z prawdziwego zdarzenia, które wymagają odpowiedniego podejścia oraz uczenia się sposoby w jaki boss atakuje.

Oprócz umiejętności bitewnych są także zdolności służące do poruszania się po świecie. Ori ponownie jest niezwykle wdzięczną postacią do kontrolowania. Poruszanie się nim po to prawdziwa przyjemność, zwłaszcza jak już go trochę rozwiniemy. Wtedy mkniemy jak strzała, odbijamy się od ścian, wymijamy wrogów i pułapki. Co ciekawe sztandarowa mechanika poprzedniej gry, czyli wybijanie się od przeciwników oraz ich pocisków, zeszła tu na dalszy plan i poznajemy ją relatywnie późno podczas przygody. Zamiast tego dużo ważniejszy jest pozwalający nam szybko przemieścić się naprzód dash. Oprócz tego dysponujemy przyciągnięciem się do określonych obiektów, stosowanym pod wodą zrywem, czy wierceniem się przez piasek. Przeszkody są oczywiście dostosowane do tego arsenału ruchów i poznawanie kolejnych zdolności zwiększa ilość miejsc do jakich dotrzemy, ale jednocześnie odczuwałem, że pewne umiejętności przydają się w bardzo małych wycinkach gry. Chociażby przyciski wymagające trafienia ich z łuku. Świat gdy bardzo sprzyja eksploracji bowiem znajdziemy pełno znajdziek chociażby zwiększających nasze poziomy życia i energii zużywanej przez niektóre zdolności. Ponownie wracają sekwencje ucieczkowe, które są lepiej wywarzone i mniej frustrujące niż w poprzedniej gry, a jednocześnie stanowią wyzwanie dla naszych zdolności operowania Orim. Poziom trudności generalnie uważam za niższy niż w poprzedniej gry. Grałem na normalnym poziomie i rzadko napotykałem przeszkodę, która zatrzymywała mnie na dłużej. W dodatku rozwój postaci wszystko ułatwia, wręcz z czasen za bardzo, bo pod koniec gry Ori to bardzo potężna istota.

Rozwój naszej postaci jest mocno inny i silnie inspirowany takim np. Hollow Knightem. Jak mówiłem, nasze życie oraz energię zwiększamy znajdźkami, ale zamiast zbierania doświadczenia, które zmieniało się w punkty inwestowane w prostym drzewku  rozwoju tutaj kolekcjonujemy magiczne kamienie. Umieszczone w slotach dają nam określone bonusy np. zdolność łapania się ścian, zwiększoną odporność na ataki, czy szybszy strzał z łuku. Jest ich spory wybór i pozwalają dostosować postać do własnego stylu gry. Doświadczenie także występuje, ale służy tu jako waluta do kupowania od NPCów inaczej niedostępnych kamieni oraz umiejętności oraz ulepszeń do nich.

Gra generalnie jest bardziej rozbudowana i dłuższa, a możliwość wybrania poziomu trudności z pewnością uatrakcyjni ją dla tych, którzy nie są szczególnie sprawni w zręcznościówki. Pełne przejście gry z przeszukaniem każdej mysiej dziury włącznie mi zajęło na normalnym poziomie trudności ok. 15 godzin.

Piękno, które trudno opisać

Wspominałem, że widać iż budżet dobrze wykorzystano prawda? Prawda?

Prawdą jest też to, że to jedna z najpiękniejszych gier w jakie grałem. Cudownej urody oraz szczegółowości styl graficzny poprzedniej gry tutaj jeszcze bardziej rozwinął skrzydła, przenosząc gracza w niesamowity, baśniowy świat. Wszystko jest tu wykonanie z największą dbałością o detale. Przemierzane krainy błyszczą ogromem detali, a mimo to nie tracą czytelności co jest pułapką, a co platformą, na której możemy stanąć. Tła nie są wcale gorsze i dają ułudę, że ten świat jest większy niż tylko to co widzimy w grze, a dodatkowo nadają wszystkiemu głębi. No i tym razem znacznie rozwinięto trójwymiarowe modele postaci, które poprzednio trochę odstawały. Aż dziw bierze, że taką spójność oraz jakość zdołał uzyskać kilkudziesięcioosobowy zespół ludzi rozrzuconych po całym świecie. Dokładnie, Moon Studios nie posiada żadnego fizycznego biura i cała robota była wykonywana zdalnie!

Las Niwen chociaż miejscami ma podobne miejscówki jak Niben, to jednak wyczuwalnie się różnią. Świat jest większy i każdy region istotnie się odróżnia od reszty. Zwiedzimy więc moczary, które są całkiem urokliwe i nieodpychające, ale też ponury, skamieniały las, gdzie zepsucie wyjątkowo dało się we znaki. Zmienimy też klimat bo trafimy na urokliwy, zamarznięty szczyt oraz smaganą wiatrem pustynią pełną ruin. Mi szczególnie imponowały olbrzymi, stary młyn wodny, który poprzerastał roślinnością oraz skąpana w turkusach i różu laguna pełna wody. I zaprawdę powiadam wam, każda miejscówka, nawet jakaś nieistotna zachęca by się w niej zatrzymać i podziwiać artystyczny kunszt twórców oraz chłonąć niesamowity klimat tego baśniowego świata.

Już mówiłem, że tym razem więcej roboty włożono w modele postaci i potworów. Poprzednio świetnie wyglądał Ori, ale reszta towarzystwa może nie była zła, ale wyraźnie odcinała się na tle otoczenia. Tym razem owa reszta dogoniła jakością wykonania protagonistę. On sam porusza się jeszcze płynniej i przyjemniej dla oka, po prostu uczta dla oka. Za to zwykli wrogowie są znacznie bardziej różnorodni i ciekawsi. Będziemy walczyć z obrzydliwymi ślimakami, latającymi komarami, czy wywijającymi szczypcami rakami. W dodatku pojawiający się bossowie są często wielcy oraz naprawdę dobrze zanimowani. Zmierzymy się np. z wielkim pająkiem, który naprawdę imponował mi swoim ruchem. Do tego zacnie wyreżyserowane, cudnie animowane przerywniki filmowe, które umilają poznawanie opowieści. Po prostu majstersztyk.

W parze z widokami idzie wspaniała orkiestrowa muzyka, która raczy nasze uszy podczas rozgrywki. Serio trudno mi opisać swoje odczucia wobec niej, czy poszczególne utwory, ale zapewniam, że jakością nie odbiega od reszty!

Podsumowanie

Ori and the Will of the Wisps to wspaniała przygoda, która oprawę audiowizualną doprowadza do rangi arcydzieła. Rozgrywka jest różnorodna, wciągająca i zapewnia sporo godzin świetnej zabawy. Fabuła jest dobra, świat interesujący i nie brakuje emocji. Jednakże ten brylant na ma skazy.

Satysfakcja z fabuły to oczywiście kwestia czysto indywidualna i już o tym pisałem wcześniej. Stan techniczny gry to co innego. Tutaj chyba poskąpiono czasu i środków. U mnie zdarzały się okazjonalne ścinki na ułamek sekundy, czasem regenerujące życie studnie przestawały działać, albo nie było widać jakiegoś obiektu. No i dwa razy musiałem wyłączyć grę, bo ta się zablokowała i za nic w świecie nie mogłem odzyskać kontroli nad postacią. Z tego co słyszałem to jednak ułamek problemów jaki mieli recenzenci grający przedpremierowo i wersja komputerowa ponoć jest w lepszej kondycji od konsolowej. Jak mówiłem, skaza na brylancie, która jednak może wpłynąć na wrażenia z rozrywki, dlatego o niej wspominam.

Niemniej gorąco polecam wszystkim spragnionym piękna i wzruszeń.

Ocena końcowa 9,5/10

4 uwagi do wpisu “(Bardzo)Fantastyczna Gra – Ori and the Will of the Wisps

  1. Niedawno na steamie była promocja pełnej wersji I, jednakże z różnych względów nie pokusiłam się o nią (cóż bywa). Żałuję owszem, ale możliwość przeczytania o niej jest dla mnie o wiele cenniejsza. Dlaczego? Bo kupowanie kota w worku to nie to samo co milusiego kota w siatce 😉 Grafika jest przepiękna tak samo jak muzyka i aż kusi kliknąć „kup”. Więc czytam opis kolejnej przygody z Ori i mogę dostrzec różnicę oraz inne elementy, tak ważne przy wyborze gry dla siebie. Podoba mi się drzewko umiejętności oraz podkreślenie, iż słabi w te gierki również mogą dobrze się bawić, trzeba tylko troszkę pokombinować – tak relaksacyjnie. Co do ostatecznych błędów, to nowa gra więc cóż… bugi bugi bugi. A biorąc pod uwagę grafikę (dobrze że dopracowali pozostałe postacie!) to fabułę się przełknie! Zależy od powodów dla których się gra! 😉 PS: Brawo za tak poważne i wielostronne podejście. Miło się patrzy i czyta 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s