Fantastyczna gra – Hellblade: Senua’s Sacrifice

Pierwotnie recenzja ta miała pojawić się już w lipcu, ale okres letni niezbyt sprzyjał moim chęciom do pisania. W lipcu pojawił się u mnie nowy komputer, a więc możliwość zmierzenia się z nowszymi niż wcześniej grami wideo, które swoimi wymaganiami krztusiły mój poprzedni sprzęt. Pragnąłem jakoś wypróbować nowe możliwości  i na pierwszy ogień wybrałem produkcję, która, jak się spodziewałem, nie zajmie mi dużo czasu, ale pozwoli zachwycić grafiką. Oto jej recenzja:

PS: Poza okładką, wszystkie screeny w recenzji zrobiłem własnoręcznie.

Hellblade: Senua’s Sacrifice to wydana w 2017 roku na konsole PS4 i komputery PC (a w późniejszym czasie także na Xboxy One i Nintendo Switche) oraz wyprodukowana przez wówczas jeszcze niezależną firmę Ninja Theory gra wideo będąca krzyżówką kilku gatunków: akcji, przygodówki, horroru o mrocznym klimacie inspirowanym mitologią nordycką oraz… chorobami psychicznymi.

Studium szaleństwa

W Hellblade wcielamy się w Senuę, celtycką wojowniczkę, która samotnie wyprawia się do miejsca z opowieści ludzi północy, do Helheimu. Mierząc się z tutejszymi, dewastującymi psychikę zagrożeniami oraz przerażającymi potworami zmierza do rządzącej tą domeną bogini śmierci, gigantki Hel. Wszystko po to by uwolnić stąd duszę zmarłego ukochanego, Dilliona. Owa wędrówka jest osią przygody. Jednakże, czy potworności Helheimu, których Senua doświadcza na każdym kroku, są prawdziwe?

20190706145259_1

Na samym wstępie zostaje zaznaczone, że wojowniczka inaczej postrzega świat niż większość ludzi, a podróż przez nordyckie zaświaty staje się metaforą mierzenia z efektami chorób psychicznych. Wojowniczka słyszy głosy, które ganią ją lub zachęcają do działania, widzi nieistniejące rzeczy, rozmawia z martwymi ludźmi ze swej przeszłości oraz nawiedzają ją uporczywe wspomnienia, a potwory korelują się z jej lękami. Sama Senua wierzy, że to wszystko przez to, iż została przeklęta przez siłę nazywaną przez nią „Ciemnością”. W drodze przez Helheim za sprawą wspomnień Senui poznajemy jednak całą jej historię oraz okoliczności jakie doprowadziły ją do tego stanu. Po tym wszystkim nie oczekiwałem epickiego finały z happy endem, ale mógłby być trochę bardziej jasny co do rezultatu.

20190706145559_1

Historia jest w porządku. Sprawia, że przejmujemy się Senuą, współczujemy jej losowi i czujemy napięcie, gdy zaczynają się dziać okropieństwa. Gra jest brutalna, a wojowniczka doświadczana na różne sposoby i niekiedy da się poczuć autentyczne obrzydzenie. Fabułę, która niejako przeprowadza nas przez różne stany szaleństwa, przedstawia się nam na kilka sposobów. Po pierwsze, mamy narratorkę, która opowiada nam o Senui. Po drugie, mamy przerywniki na silniku gry, podczas których nie tylko obserwujemy, ale też słyszymy wojowniczkę. Ta dyskutuje ze wspomnieniami osób ze swojej przeszłości, a niekiedy z niepokojącym wyrazem twarzy zwraca się wprost w stronę kamery i niejako przemawia w stronę grającego. Po trzecie, w trakcie gry znajdujemy porozrzucane po różnych zakamarkach znaki runiczne, które po aktywacji przedstawiają nam mity nordyckie nawiązujące do podróży wojowniczki. Innymi słowy w grze zawarta jest spora wartość edukacyjna o chorobach psychicznych, chorych na nie oraz o mitologii.

20190706150551_1

Czyni to z Hellblade tytuł oryginalny jak na segment gier wysoko budżetowych. Rzadko mamy okazję w medium growym popatrzeć na świat z perspektywy osoby chorej psychicznej. By dobrze przedstawić temat, twórcy kontaktowali się z ekspertami oraz ludźmi chorymi. Stworzono przez to surrealistyczną podróż przez obłęd.

Mieczem i spojrzeniem

Jak pisałem, Hellblade to gra wielu gatunków.

Z jednej strony mamy akcję. Podczas wędrówki przez Helheim spotkamy zniekształconych, niemych, potwornych wojowników, z którymi trzeba będzie zmierzyć się na ostrza. Senua ma do dyspozycji lekki, szybki atak oraz silny i wolny, który za to pozwala przełamywać bloki wrogów. Jest też kopniak pozwalający zachwiać przeciwnikiem, co jest szczególnie użyteczne przeciwko tarczownikom. W kwestiach obrony mamy zasłonę, która użyta w odpowiednim momencie, tuż przed ciosem wroga, pozwala dokonać kontrataku oraz unik, do odskakiwania przed atakami. Walka jest płynna i wygląda całkiem widowiskowo. Poza tym nasze ataki ładują moc zwaną skupieniem. Pozwala ona po aktywacji albo uciec przed śmiertelnym ciosem, albo spowolnić na moment upływ czasu. Przeciwnicy nie są szczególnie zróżnicowani. Mamy pospolitych wojowników z mieczami, twardszych z toporami i/lub z tarczami, potężnych wielkoludów oraz szybkich berserkerów. Co jakiś czas pojawia się też boss, którzy choć mają unikalne możliwości, to walczy się z nimi jak z całą resztą. Generalnie, mimo że trochę o walce napisałem, nie jest ona najważniejszą częścią gry. Starcia pojawiają się co jakiś i zazwyczaj jest ona nam sugerowana wejściem do lokacji wyglądającej na arenę oraz narastającą ciemnością.  Nie są też trudne. Na domyślnym poziomie trudności podczas walki ze zwykłymi wrogami poległem tylko raz i to na początku, nim opanowałem mechanikę. Bossowie również nie napsuli mi krwi.

20190706150745_1

Ważniejszą częścią gry jest wędrówka i eksploracja. Przemierzamy wtedy lokacje i rozwiązujemy zagadki środowiskowe, również niezbyt trudne. Najczęściej powtarzającą się przeszkodą są chronione runami drzwi. Owe runy musimy znaleźć wkomponowane w lokacje, np. kłody układające się w runę podobną do litery R. Innym razem musimy znaleźć portale ujawniające iluzje, albo stanąć w odpowiednim miejscu i spojrzeć na rozbitą na kawałki rzeczywistość, by ta wróciła do normy.

20190707125119_1

Wreszcie są elementy horroru. Czasami trafiamy w nieprzebrane ciemności, pozbawieni możliwości walki z czyhającymi na nas bestiami. Wtedy możemy tylko uciekać i szukać drogi do następnej lokacji. Przy czym gra nie wykorzystuje tanich chwytów, tzw. jump scare’ów, ale straszy nas bardziej subiektywnie, klimatem, ciemnością i dźwiękiem. Jednakże, jeden z takich momentów, był jednocześnie najbardziej frustrujący w całej grze, nie z powodu grozy, czy poziomu trudności, ale wprowadzonej przy okazji mechaniki oślepnięcia.

20190708180950_1

Generalnie wszystkie te formy rozrywki są poprawnie zrobione i przenikają się wzajemnie, więc nie można narzekać na nudę. Z drugiej strony żaden element nie wybijał się wybitnie w moim odczuciu. Poza tym gra jest doświadczeniem intensywnym, ale stosunkowo krótkim. Mi zajęła ok. 7 godzin, przy czym zaglądałem w różne mysie dziury, aby znaleźć wszystkie kamienie runiczne.

Piękno, surrealizm i groza

Hellblade to przepiękna produkcja. Chociaż tworzyło ją niezależne studio, twórcy wyposażyli swoją grę w zaawansowaną grafikę, czerpiącą z dobrodziejstw mojego nowego komputera. W skrócie mówiąc, byłem zachwycony i czułem podwójny podziw dla deweloperów.

20190707172444_1

W grze zwiedzamy skandynawską krainę zmarłych lub wytwór wyobraźni chorego umysłu, zależy jak spojrzeć, więc nie jest sielankowa okolica. Otaczają nas surowe góry, tu i ówdzie walają się stosy trupów, wznoszą ponure ruiny, albo ciągną jałowe plaże pełne wraków wikińskich langskipów. Uczucie przygnębienia jest wszechobecne, choć pojawiają się też weselsze akcenty. Niekiedy wędrujemy przez krainę, gdzie rosną oraz zielenią się rośliny i świecie słońce. Zmiany nastroju potrafią być nagłe, jak to czasem bywa z osobami chorymi psychicznie. Robi się niepokojąco, gdy w grę wchodzi część nadprzyrodzona (lub urojona). Lokacje stają się wtedy surrealistyczne, o dziwacznej architekturze, a z kątów spoziera gore. Za sprawą realistycznej grafiki wszelkie sceny cierpienia bohaterki są bardziej sugestywne. Wszelkie animacje są bardzo płynne oraz wiarygodne, tyczy to także mimiki bohaterki. Byłem naprawdę pod wrażeniem ruchom twarzy Senui i jej spojrzeń. Da się dostrzec w grafice niedoskonałości, a jakże. Ot jakaś rozmazana tekstura, czy przenikająca przez ściany pochwa na miecz Senui. Nic wielkiego zatem.

20190706150916_1

Jestem graczem, który stawia rozrywkę oraz fabułę ponad grafikę, ale nie będę kłamał.  Hellblade warto zobaczyć dla wyglądu. Do tego słuchany przy okazji odpowiednio dopasowanej muzyki, świetnie zaprojektowanych efektów dźwiękowych oraz znakomitego aktorstwa.

Podsumowanie

Nie jestem przez Hellblade: Senua’s Sacrifice tak zachwycony jak niektórzy, ale przyznam, że to bardzo dobra, wyjątkowo gra, która zdaje się realistycznie oddawać to z czym borykają się osoby ciężko chore psychicznie. Czegoś zabrakło, bym dał się zupełnie porwać rozgrywce oraz historii, ale zachwycałem się wyglądem. Zarazem piękna oraz dające do myślenia, jak straszna i odrażająca. Taka jest ta gra. Polecam.

8/10

 

Przy okazji test nowego komputera był bardzo zadowalający.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Fantastyczna gra – Hellblade: Senua’s Sacrifice

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s