Podsumowanie lipcowego Camp Nanowrimo

Dziś wciąż nie będzie żadnej recenzji, ani tekstu literackiego mojego autorstwa. Za to będzie małe podsumowanie mojej pisaniny na lipcowym Camp NaNoWriMo.

Gwoli wyjaśnienia: jest to poboczna inicjatywa National Novel Writing Month (czyli NaNoWriMo), która ma miejsce w kwietniu i w lipcu. Tak jak w listopadzie, ma się miesiąc na pisanie, ale w przeciwieństwie do głównej imprezy zamiast pisać 50 000 słów, na Campie można samemu sobie ustalić ile słów chce się napisać (lub ile czasu spędzić na pisanie, bo jest też opcja godzinowa), a przy okazji piszący są łączeni w chatki, które mają wspólne statystyki z postępów z pisania oraz pozawalają na kontakt między członkami.

W tym roku pisałem Campa zarówno w kwietniu, jak i w lipcu. Niestety, w kwietniu zbyt wielu sukcesów nie osiągnąłem. Gdzieś w połowie miesiąca odpadłem od pisania, pozostawiając niedokończone teksty. W lipcu jednak postawiłem sobie mniejszą granicę 15 000 słów i starałem się codziennie pisać choć kilkaset. Tym razem udało mi się bardziej zmobilizować, dzięki czemu powstały trzy opowiadania, trochę tekstu w notatkach budujących moje autorskie uniwersum oraz dwie recenzje do wrzucenia w przyszłości na bloga. Oczywiście najbardziej cieszę się z opowiadań, które teraz będę musiał porządnie doszlifować oraz nadać im odpowiednie tytuły, bo obecne są bardzo roboczo. Poniżej krótkie opisy opowiadań:

  • Miecz – Jest to w zasadzie pierwszy skończony tekst, w którym główne skrzypce gra moja główna postać (futrzasty jegomość widoczny na fragmencie grafiki po prawej stronie bloga). Przedstawia przygodę z jego młodości, gdy błądząc po świecie wpada w ręce piratów. Korzystając z zamieszania wywołanego potężną burzą ucieka z niewoli, ale znajduje się bezbronny w środku dzikiej dżungli, a jego niedoszli strażnicy depczą mu po piętach. W lesie jest jednak pewien miecz, który musi odnaleźć. Opowiadanie na ponad 5000 słów.
  • Zemsta zza grobu – W tej opowieści wędrowny kapłan, należący do tego samego gatunku co bohater poprzedniego tekstu, trafia do miasteczka ludzi zaprzyjaźnionych z jego rasą. Niestety, mają tu pewien nadprzyrodzony problem. Osadę nawiedza upiór kapitana, który kiedyś dowodził ludzkimi żołnierzami chcącymi wyzwolić swych ziomków spod władzy obcych istot, ale ziomkowie nie zdecydowali się zmienić strony, co owy kapitan uznał za zdradę rasy ludzkiej. Kapłan, kierując się wskazaniami swojej religii, decyduje się pomóc. Ponownie, ponad 5000 słów.
  • Dorwać transport – Tym razem rzecz się dzieje na odosobnionej wyspie zamieszkałej przez grupę dzieciaków w różnym wieku, jedynych ocalałych z katastrofy latającego statku. Owym młodym ludziom udało się zadomowić i wcale nie chcą wracać do cywilizacji, a przelatujące niekiedy w pobliżu inne statki są raczej okazją do zdobycia tego czego im brakuje. Liderem jest tu bowiem tajemniczy Renotra, który tak się składa, posiada własnego smoka, a smokowi niestraszny nawet metalowy, latający okręt. Tutaj wyszło mi ponad 3500 słów.

Jak pisałem wcześniej, reszta to notatki i recenzje. Razem uzyskałem 16,393 słów, więc umiarkowany sukces, ale zawsze.

Teraz tylko utrzymać w sobie wolę, by pisać codziennie choćby trochę i się rozkręcić,  inaczej ciężko będzie napisać 50 000 słów w listopadzie 😀

2 uwagi do wpisu “Podsumowanie lipcowego Camp Nanowrimo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s