Fantastyczna animacja – Cowboy Bebop

Dziś bardzo, bardzo zaległa recenzja, która wisi nade mną od kilku miesięcy. Do rzeczy, nie jestem wielkim znawcą japońskiej animacji, ale wiem że są takie serie, które można znaleźć na większości list najlepszych anime. Szczerze mówiąc nadrabianie tego idzie mi dość powoli, ale zmierzyłem się z jedną z legend. Ten tytuł może wam świtać w głowach bowiem to taki serial, o którym mogli słyszeć nawet ludzie nie interesujący się japońską animacją, a w dodatku swego czasu emitowano go nawet w polskiej telewizji.

Liczący 26 odcinków Cowboy Bebop został wyprodukowany przez studio Sunrise (które stworzyło również markę Gundama) na podstawie oryginalnego scenariusza i po raz pierwszy wyemitowany został w 1998 roku, szybko zyskując sobie uznanie. Doprowadziło to do powstania mangowej adaptacji i jednego pełnometrażowego filmu, którego jeszcze nie widziałem. Mimo próśb fanów, twórcy uznali anime za skończone i nigdy nie powstała żadna kontynuacja, choć to się może wkrótce zmienić, bowiem Netflix ogłosił plany stworzenia aktorskiej adaptacji.

Naprzód kosmiczny kowboju

W przyszłości ludzie zdołali opuścić Ziemię dzięki systemowi bram czasoprzestrzennych pozwalających na szybką podróż po Układzie Słonecznym. Niestety katastrofa jednej z nich doprowadziła do spustoszenia naszej rodzimej planety i śmierci większości populacji. Ludzkość przetrwała, bowiem w międzyczasie zdołano skolonizować inne skaliste globy krążące wokół Słońca, takie jak Mars, Wenus, czy niektóre z księżyców gazowych gigantów. Rozproszenie po kosmosie sprawiło, że zbrodnia i przestępczość rozkwitły jak nigdy wcześniej. Policja nie była w stanie poradzić sobie z ich zwalczaniem, więc przywrócono wypłacanie nagród za chwytanie przestępców. Niczym na Dzikim Zachodzie pojawili się łowcy nagród łasi na zgarnianie tej forsy.

W anime trafiamy do roku 2071 i śledzimy losy grupki takich właśnie łowców nagród. Początkowo są to Spike, główny bohater, mężczyzna utalentowany w kopaniu tyłków i nie lubiący mówić o swojej przeszłości oraz Jet, były glina i właściciel statku kosmicznego Bebop, którym się poruszają. Z czasem przygarniają psa rasy corgi nazwanego Ein, a także dołączają do nich Faye Valentine, tonąca w długach oszustka oraz Edward, dziwaczna, młoda dziewczyna z Ziemi i utalentowana hakerka zarazem.

Cowboy Bebop nie przedstawia jednej długiej historii, która ciągnie się przez cały serial. Większość odcinków, nazywanych tutaj sesjami, to osobne fabuły. Bohaterowie dowiadują się o nagrodzie za kogoś, lecą poszukać danego człowieka i próbują go schwytać co zwykle kończy się nie lada rozgardiaszem, a na koniec zazwyczaj z jakiegoś powodu nie udaje im się odebrać pieniędzy. Praktycznie każda sesja to naprawdę godne uwagi widowisko, inne od reszty. Nigdy nie mogłem się spodziewać, co w następnym może mnie czekać. Zawsze jest jednak interesująca intryga, wartka akcja, nieco komedii oraz świetna animacja. Odcinki nie są też kompletnie oderwane od siebie. Czasem wspomina się to co działo się uprzednio oraz dostajemy szansę poznać głębiej bohaterów, bowiem każdy z nich dostaje okazje zmierzyć się ze swoją przeszłością, a ich wątki przed dość nieoczywistym finałem zostają wyjaśnione.

Uczta dla oczu

Cowboy Bebop wygląda po prostu świetnie. Serialowe anime zazwyczaj posiadają pewną schematyczność wykonania, statyczność na dalszych planach i uproszczenia w animacji. Wiadomo, chodzi o czas i koszta. Tutaj tego nie widziałem. Miałem wrażenie, że większość odcinków ma iście filmową jakość. Tła są zawsze pełne kolorów i szczegółów. Kolejne miasta przyszłości są tak narysowane, że można sobie wyobrazić codzienne życie mieszkańców w tym uniwersum. Tak samo jest ze wszelkimi urządzeniami, czy statkami kosmicznymi. Wnętrze Bebopa dobrze poznajemy podczas oglądania serialu i jak dla mnie jest to wnętrze sensowne. Postacie również wyglądają dobrze. Są dość realistycznie wyglądający, czy to w kwestii proporcji, czy mimiki (może za wyjątkiem Edward). Ubiory potrafią być różniste, raz normalne, innym razem zabawnie przerysowane. Animacja to istny majstersztyk. Jest bardzo płynna, pełna unikalnych klatek. Dzięki temu wszelkie sceny akcji, a jest ich sporo, wyglądają świetnie. Widać też, że anime było jeszcze ręcznie kolorowane. To dodatkowy plus, bowiem nadaje całości specyficzny sznyt, jakże odmienny od współczesnych seriali Japończyków.

W rytmach jazzu

Serial jest prawdziwą kopalnią nawiązań do popkultury. Tytuł każdego odcinka to nawiązanie do utworów jazzowych. Świat przedstawiony jako całość jest zarówno swojsko teraźniejszy, futurystyczny, jak i archaiczny. Wybuchowa mieszanka, która działa, gdzie trzeba samemu sobie dopowiadać pewne rzeczy. Chociaż postaciom zdarza się tłumaczyć jak coś funkcjonuje, nie dotyczy to całości technologii, czy społeczeństwa. W sumie miłe, że pozwalają widzom na własne myślenie, nie podając wszystkiego na tacy. Muzyka to w ogóle kolejny czynnik, który świadczy o niesamowitości serialu. Nie towarzyszy nam bowiem muzyka elektroniczna, czy ambientowa, które zwykle kojarzą się z sci-fi, a brzmiące przeszłością utwory jazzowe i bluesowe. Ścieżka dźwiękowa Cowboya Bebopa jest kolejnym jego wielkim plusem.

Słowo na koniec

Obejrzałem z ciekawości i wciągnąłem się niemiłosiernie. Cowboy Bebop wygląda świetnie, brzmi świetnie oraz ogląda się go świetnie. Struktura fabuły sprawia, że zamiast jednego głównego wątku, oglądamy wiele zróżnicowanych. Świat przedstawiony to interesująca wizja przyszłości, która daje nam sporo miejsca na własne interpretacje. Polecam gorąco.

Ocena końcowa: 9/10

Reklamy

8 uwag do wpisu “Fantastyczna animacja – Cowboy Bebop

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s