Villeneuve – Politechnika

Oto druga część mojej wędrówki przez filmy Denisa Villeneuve.

Źródło plakatu: filmweb

Nim pojawił się kolejny pełnometrażowy film w reżyserii Villeneuve’a od premiery Maelstromu minęło dziewięć lat. Wtedy, w 2009 roku ukazała się Politechnika. Ponownie jest to dramat, choć innego rodzaju niż poprzednio, ponownie kręcony w Kanadzie, ponownie akcja rozgrywa się w Montrealu i ponownie mówi się w filmie w języku francuskim. Politechnika zdobyła kilka kanadyjskich nagród filmowych, a mi podobała się bardziej od Maelstromu.

Politechnika bazuje na autentycznych wydarzeniach do jakich doszło na montrealskiej politechnice w 1989 roku. Uzbrojony Marc Lepine wszedł wówczas do uczelni i dokonał masakry, strzelając głównie do kobiet, a na koniec popełnił samobójstwo. Nie wnikałem w szczegóły prawdziwego zdarzenia, ale po tym co przeczytałem, wydaje mi się, że film pozostaje bardzo wierny faktom. Modyfikacje dotyczą głównie tego, że zabójca nie zostaje ani razu nazwany, a pozostałe imiona i nazwiska zmieniono. Przyszłego mordercę poznajemy niedługo przed zbrodnią, gdy się przygotowuje, ucisza ostatnie wahania sumienia i pisze usprawiedliwiający go list, w którym wyraża swoją nienawiść do feminizmu, który rzekomo niszczy świat. Z kolei głównymi bohaterami pozytywnymi stają się Valerie, studentka której udaje się przeżyć masakrę oraz Jean-Francois, student, któremu zabrakło odwagi, by spróbować powstrzymać zabójcę i potem obwinia się o śmierć kobiet. Narracja filmu skupia się na tych trzech osobach.

Film jest nakręcony w czerni i bieli, a ścieżka dźwiękowa jest bardzo minimalistyczna oraz odzywa się tylko w starannie wybranych momentach, co moim zdaniem sprzyja budowaniu klimatu dramatyzmu. Napięcie w Politechnice jest bardzo namacalne i świetnie wyważone. Ponownie Villeneuve zacnie zrealizował swój film odpowiednimi ujęciami oraz przerywaniem akcji. Film nie idzie prostą drogą od punktu A do B. Zaczyna się od wystrzału na uczelni, potem cofa się o kilka godzin, by nakreślić sylwetkę zabójcy, a nim faktycznie dojdzie do dramatycznych zdarzeń, zapoznaje nas jeszcze z postaciami Valerie, czy Jeana-Francoisa. Później zaś, już w trakcie masakry, odskakuje w przyszłość, by pokazać co się działo z tą dwójką studentów po wydarzeniach z uczelni. Są alegorią ofiar oraz świadków prawdziwej masakry, którzy albo zdołali poradzić sobie z traumą, albo nie zdołali. Myślę, że filmowi bohaterowie są dobrze zarysowanymi i odegranymi postaciami.

Politechnika jest o wiele mniej surrealistyczna od Maelstromu i może dlatego bardziej mi się podobała. Film jest dobrze nakręcony, przedstawia prawdziwe, dramatyczne wydarzenia, a przy tym dobrze buduje napięcie oraz zapoznaje nas z bohaterami i ich emocjami.

Ocena końcowa: 7/10

Reklamy

7 uwag do wpisu “Villeneuve – Politechnika

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s