Disneyowski maraton 24 – 101 Dalmatyńczyków II: Londyńska Przygoda

Źródło plakatu: Filmweb

Cóż, udało mi się całkiem szybko obejrzeć drugą część Dalmatyńczyków z 2003. Wydaje mi się, że dotąd widziałem ten film tylko raz, więc nie wiążę z nim wielu ciepłych wspomnień, a raczej czułem się jak świeży widz. W każdym razie jest to ten typ disnejowskiej kontynuacji, gdzie mamy ciąg dalszy oryginału.

Fabuła

Akcja filmu dzieje się krótko po zakończeniu oryginalnych 101 Dalmatyńczyków. Roger i Anita realizują swój pomysł przeprowadzki z Londynu do większego domu na wsi, aby pomieścić siebie oraz swoje liczne pieski. Jeden ze szczeniaków, Ciapek, nie czuje się jednak dobrze jako „jeden ze stu jeden” i to właśnie on zostaje zapomniany, gdy ferajna ładuje się na ciężarówkę. Psiak uznaje, że to żaden problem i udaje się na spotkanie ze swoim idolem, psim aktorem  z jego ulubionego serialu, Gromem, co staje się początkiem tytułowej Londyńskiej przygody. Powraca też Cruella De Mon, która widząc zdjęcie Ciapka w gazecie, knuje nowy plan porwania dalmatyńczyków.

Cóż, jest to trochę bardziej skomplikowana fabuła niż w oryginale, ale wciąż prosta w swej budowie. Mamy tutaj dziecko chcące wyłamać się ze schematu, aktora, który udaje, że faktycznie jest bohaterem w ramach średnio zrobionego motywu kłamcy i mnóstwo komedii. Komedii to tutaj nie brakuje i to nie tak stonowanej jak poprzednio, ale bardzo kreskówkowej. Generalnie jest jednak okej, naprawdę można się pośmiać. Kolejna dobra bajka na rozchmurzenie się, bez specjalnej potrzeby myślenia.

Postaci

Powracają wszystkie nieepizodyczne postacie z oryginału. Mamy więc Rogera, Anitę i ich gosposię, tym razem na krócej z jeszcze mniejszą ilością osobowości. Mamy Czikę, która niewiele ma do roboty i Pongo, robiącego za roztargnionego ojca. Jako postaci rodzicielskie wypadają słabo. Innymi słowy główne postacie tamtego filmu schodzą na dalszy plan jak w kontynuacji Zakochanego Kundla, a centralną postacią sequela staje się Ciapek, który dostaje całkiem sporo charakteru i rozwija się. Zaczyna jako nieśmiały szczeniak chwalący się znajomością serialu na pamięć, a na koniec używa tej wiedzy w praktyce, by odważnie uratować sytuację. Grom to z kolei typowy gość udający tego kim nie jest dla swojej własnej korzyści, by wreszcie zrozumieć swój błąd i naprawdę zostać bohaterem.

Oczywiście pojawia się jeszcze reszta piesków jako taki zbiorowy bohater. Jest też malujący kropki artysta Lars z zabawnie ekspresyjnymi ruchami, który jest najbardziej wyróżniającą się postacią poboczną. Poza tym w tle widzimy różnych ludzi i psy.

Jako łotr powraca Cruella De Mon, tym razem mniej w niej elegancji, a więcej komedii, ale dalej niezły z niej czarny charakter, choć szkoda, że tak ją potraktowano. Baryła i Nochal także powracają, także bardziej komediowi. Jeszcze poboczną łotrowską rolę spełnia pies rasy corgi imieniem Piorunek, który marzy, by wygryźć Groma z serialu.

Wygląd

Przy oryginale narzekałem nieco na szkicowy styl rysowania teł i postaci. Tutaj tego nie ma, linie są znacznie gładsze i wyraźniejsze, ale z kolei wychodzi typowy dla tych filmów na rynek domowy mniejszy budżet. Innymi słowy tła nie przykuwają oczu szczegółami, kolorami, czy różnorodnością. Generalnie ciągle widzimy jakieś londyńskie uliczki, ewentualnie park, pracownię Larsa lub nową farmę właścicieli piesków. Nie ma takich wywołujących emocji scen jak zimowa zawierucha z poprzedniego filmu.

Zmiana stylu rzuca się szczególnie w przypadku wyglądu postaci. Szczególnie dostało się ludziom. Wszyscy bardzo się różnią względem poprzedniego filmu i to na gorzej. U Rogera i Anity wynika to z samej zmiany, ale Cruellę i jej przygłupich pomocników ewidentnie skarykaturyzowano, by byli śmieszniejsi. Za to pieski moim zdaniem tutaj wyglądają ciut lepiej. Jeszcze jedna zmiana która rzuca się w oczy to częste wykorzystywanie kreskówkowego slap-sticku, czego nie było w oryginale. Pozwolono sobie też na trochę anachronizmów, jak np. zupełnie nie pasujący do przedstawionych czasów ochroniarz w t-shircie.

Muzyka

Jeśli sam chodzi o podkład muzyczny to nawet moje ucho słyszało, że jest po prostu gorzej, a piosenki… nie ma żadnej nowej. Na moment pojawiają się tylko te z oryginału. Nie mam co tu więcej pisać.

Dubbing

Oh, moim zdaniem to porządny dubbing. Mówiący głosem Krzysztofa Królaka Ciapek nie irytuje, a jest słodki. Zbigniew Suszyński jako Grom i Grzegorz Wons jako Lars także dobrze brzmią w swych rolach. Podobał mi się jeszcze Piorunek z głosem Jacka Kawalca. Świetnie wpasował w postać o uroczym wyglądzie, ale zdolną do niedobrych rzeczy. Reszta generalnie również wypada dobrze, chociaż szkoda, że większość starych postaci dostała nowych aktorów. Na szczęście Maria Pakulnis jako Cruella pasuje i co ciekawe dubbingowała tą postać także w aktorskich 102 Dalmatyńczykach.

Morał i słowo na koniec

 Jaką naukę ma dla nas 101 Dalmatyńczyków II? Nie bądź nic nie znaczącą częścią większej grupy, tylko odnajdź w sobie to, co cię wyróżnia. Nie ufaj ślepo swoim idolom. Naucz się radzić sobie samemu, bo rodzice to gapy (Taki żarcik z postaci Cziki i Pongo).

101 Dalmatyńczyków II: Londyńska przygoda to film miejscami gorszy niż oryginał, mniejszymi lepszy tak że koniec końców stawiam je na mniej więcej równym poziomie. Tamten film był bardziej uroczy, ten jest bardziej komediowy. Niemniej disnejowska kontynuacja, którą można bez ryzyka obejrzeć.

To teraz będzie pora na Miecz w kamieniu.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Disneyowski maraton 24 – 101 Dalmatyńczyków II: Londyńska Przygoda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s