Fantastyczna książka – Ostatni jednorożec

Jakiś czas temu zrecenzowałem animowany film Ostatni jednorożec. Pisałem wtedy, iż zrobiłem to z powodu nowego polskiego wydania książki o takim samym tytule, która, jak się dla mnie okazało, była pierwowzorem. Z lekkim wstydem przyznaję, że zacząłem ją czytać na tygodnie przed Nowym Rokiem, a skończyłem dopiero w zeszły weekend, ale wkrótce wam wyjaśnię możliwy tego powód.

20190114_102853

Ostatni jednorożec (ang. The Last Unicorn) to powieść fantasy pióra amerykańskiego pisarza Petera S. Beagle’a wydana pierwotnie w odległym, 1968 roku. W Polsce po raz pierwszy została wydana w 1995 roku przez wydawnictwo ALFA, ale w październiku zeszłego roku nakładem Nowej Baśni pojawiło się nowe wydanie wzbogacone o będącą sequelem nowelę Dwa serca (ang. Two Hearts) z 2005, nigdy wcześniej oficjalnie nie tłumaczoną na nasz język.

Wrażenia wzrokowe

Jak już zdążyły do tego mnie przyzwyczaić książki Nowej Baśni, ich wydanie jest naprawdę estetyczne. Okładkę zdobi przepiękna grafika przedstawiająca białego, smukłego jednorożca na tle rozbłysku ciepłych kolorów, a osnute niebieskim cieniem otoczenie dodaje całości aury tajemniczości. Kwitnące kwiaty oraz widoczne po tylnej stronie książki morze to miłe dodatki nabierające znaczenia po lekturze. Wewnątrz znajdziemy tekst o czcionce w miłej wielkości do czytania i lepiej sformatowany niż w wydawanym przez to samo wydawnictwo cyklu „Strażnicy Ga’Hoole”. Co ciekawe tłumaczem całości jest człowiek, który przełożył powieść także na potrzeby starszego wydania. Moje oko nie spostrzegło w tekście w zasadzie żadnych rażących błędów. Jak zwykle numery rozdziałów oraz stron posiadają ozdobniki. Tym razem jednak podczas lektury można napotkać ilustracje narysowane przez polską artystkę Katarzynę Olbromską. Są oczywiście duże prostsze od grafiki na okładce i czarnobiałe, ale posiadają dość charakterystyczny, bajkowy styl. Mnie osobiście ani nie grzały, ani nie ziębiły. Cześć rzeczy wyobrażałem sobie sam, część widziałem tak jak w filmie, a część tak jak na owych ilustracjach.

Historia o baśniowym sznycie

Jednorogini to żeński jednorożec żyjący samotnie od niepamiętnych czasów w swoim lesie, nie zwracający uwagi na to co leży poza nim. Czas i wiele ludzkich pojęć nie mają dla niej znaczenia. Jednakże pewnego dnia przez las przejeżdża dwójka myśliwych, z których jeden twierdzi, że mieszka tu ostatni na świecie jednorożec. Chociaż jednorożce są z natury samotnikami, jego słowa zagnieżdżają się w głowie Jednorogini, która zaniepokojona o swych ziomków wyrusza w podróż, aby ich odnaleźć. Po drodze wpada w tarapaty, ale spotyka też pomocne dusze w postaci czarodzieja-nieudacznika Szmendryka oraz podstarzałą kobietę Molly Grue. Razem zmierzają na jałowe ziemie otoczonego złą sławą króla Nędzora, dokąd ponoć zagnał inne jednorożce enigmatyczny Czerwony Byk.

20190114_102939

To zacna historia, ale nietypowo napisana. Chociaż książka jest klasyfikowana jako powieść fantasy, bardzo się różni od typowego przedstawiciela gatunku. Ja widzę tą opowieść w kategoriach baśni. Jest dużo dojrzalsza i bardziej skomplikowana od bajki, więc nie polecam czytać tego małym pociechom, ani nie jest równie epicka, czy konkretna jak chociażby Opowieści z Narnii. Bohaterowie nie ratują świata, chcą tylko znaleźć zaginione jednorożce i zdradzają świadomość tkwienia w baśni. Chociaż fabuła zmierza w konkretnym kierunku z zachowanie wstępu, rozwinięcia i zakończenia nie raz zaskakiwała mnie tokiem rozwoju. Postaci i ich relację da się polubić, bo nie są jednoznacznie doskonali, czy płascy. Ponownie podobała mi się przewrotność króla Nędzora (hmy, wolę jego oryginalne imię brzmiące Haggard) oraz obcość Jednorogini w stosunku do ludzi.

Odłóż racjonalizm na bok

Choć zrozumiałem to dopiero po skończonej lekturze to od razu powiem, że książkowy Ostatni jednorożec jest dużo lepszy od filmu. Przy animacji narzekałem na chaotyczność w rozwoju fabuły. Książka również nie jest prosta w odbiorze, ale znacznie, znacznie lepiej jedna scena, czy wątek przechodzi w drugi. W animacji, chociaż poszczególne sceny były naprawdę mocno wierne pierwowzorowi, to brakuje odpowiedniego ich scalenia. Mogę teraz powiedzieć, iż żałuję, że obejrzałem film w pierwszej kolejności. Broń boże nie uważam go teraz za złą ekranizację, ale lepiej wypada jako dodatek do książki, niż na odwrót.

Wracając do książki, to nie jest to prosta lektura. Jest napisana w naprawdę zawiły sposób, który przystoi baśni. Opisy zdarzeń są skonturowane nierzadko w zadziwiający sposób, pełny poetyckich wyrażeń, surrealistycznych porównań, czy specyficznych neologizmów. Ba, pojawiają się dziwaczne wiersze i piosenki. Dialogi oraz zachowania postaci również często dalekie są od racjonalizmu, a w przypadku Jednorogini to aż czuć, że nie jest ona człowiekiem, ale i nie jest zwykłym zwierzęciem. Na porządku dziennym są tu przedziwne, nadprzyrodzone zdarzenia, a wyjaśnienia są albo połowiczne, albo nie ma ich w ogóle. W dodatku pełno tu różnych przesłań odnośnie bohaterstwa, dążenia do swoich celów, czy tego czym jest radość, zaś motyw kwestionowania co jest rzeczywistością, a co ułudą powraca kilkukrotnie.

Jedne teksty są tak konkretne, że każdy raczej ma podobne wyobrażenia po ich przeczytaniu, ale po lekturze Ostatniego jednorożca każdy będzie widział oczami wyobraźni coś innego. Takie jest przynajmniej moje zdanie.

Dwa serca

Jeszcze słówko o noweli. Jako tekst pisany prawie czterdzieści lat po oryginale znacząco się różni nie tylko stylem, ale i konstrukcją. Dwa serca posiadają narrację pierwszoosobową. Cała historia przedstawiona jest z perspektywy dziewięcioletniej dziewczynki imieniem Sooz. W pobliżu jej wioski zalągł się gryf wyjadający trzodę oraz napadający na dzieci. Gdy ginie jej przyjaciółka, Sooz wyrusza samotnie w podróż do zamku króla, a po drodze spotyka kilka znajomych postaci. Nowela odpowiada na kilka pytań pozostających w głowie po oryginale, ale i stawia własne. Mimo że tekst stara się naśladować sposób myślenia dziecka, jest on mniej zawiły niż Ostatni jednorożec i łatwiejszy w odbiorze. Ogólnie nie jest to zły sequel, ale nie ma aż tyle tego specyficznego, baśniowego uroku co oryginał.

Słowo na koniec

Ostatni jednorożec to powieść pełna baśniowości i surrealizmu, napisana w naprawdę specyficzny sposób. Stanowi to jednocześnie jej zaletę oraz wadę, wszystko zależy od czytelnika. To dlatego zacinałem się podczas lektury. Nie jestem szczególnie poetyckim, czy abstrakcyjnie myślącym człowiekiem. Niemniej na koniec czułem satysfakcję z czytania, z dotarcia do kresu tej dziwnej podróży. Dlatego mogę polecić tą powieść jako odskocznię nie tylko od dnia codziennego, ale i pragmatycznego pojmowania rzeczywistości. Nie wątpię, że są książki dużo bardziej mieszające w głowie, ale ta też to potrafi.

Ocena końcowa: 8/10

8 uwag do wpisu “Fantastyczna książka – Ostatni jednorożec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s