Fantastyczne gry 13 – Owlboy

20181017094013_1

Owlboy to niezależna platformówka 2D wydana przez D-Pad Studio w 2016 roku. Interesowałem się grą jeszcze przed jej premierą, a nawet posiadałem ją od kilku miesięcy, ale dopiero całkiem niedawno złożyło się, że w nią wreszcie zagrałem. I zaprawdę powiadam wam, było warto!

Przygoda wśród lewitujących wysp

W Owlboyu trafiamy do świata unoszących się w powietrzu wysp. Wśród nich leży wioska Vellie, w której mieszka chłopiec imieniem Otus, młoda sowa. W tym świecie sowy były niegdyś niezwykle rozwiniętym i godnym podziwu ludem, ale teraz to zamierzchła przeszłość. Obecnie pozostało ich niewiele, a o czasach świetności przypominają tylko ruiny rozrzucone po wyspach. Zwykli ludzie wciąż jednak darzą ten lud szacunkiem. Problem jest taki, że Otus nie jest najlepszą sową. Chłopiec jest niezdarną niemową, nieustannie ładującym się w kłopoty i doprowadzającym do furii swojego nauczyciela, Asio. Cała gra zaczyna się od koszmaru Otusa, w którym jest krytykowany przez wszystkich mieszkańców osady. Jednakże, tego samego dnia w Vellie pojawiają się mechaniczni, powietrzni piraci pod wodzą złowrogiego kapitana Molstroma poszukujący starych, sowich artefaktów. Zbiegiem okoliczności to właśnie Otus i jego najlepszy przyjaciel, strażnik Geddy, ruszają na misję powstrzymania złoczyńców, choć nikt nie spodziewa się po nich sukcesu. Po drodze dołączają do nich były pirat Alphonse oraz przebierający się za pająka patyczak Twig, a cała intryga naprawdę mocno jak na platformówkę się gmatwa.

20181018101120_1

Fabuła to bez wątpienia zacna część gry, która od prostego wyrwania bohaterów ze strefy komfortu zmierza w kierunku dramatycznego ratowania świata przed zgubą. Miło się ją poznawało, co odbywało się głównie poprzez dymki z dialogami pojawiające się przy postaciach oraz scenki na silniku gry. Same postaci również są sympatyczne. Sam Otus mimo bycia niemową posiada własną osobowość i widzimy kiedy się boi, albo ekscytuje. Geddy to uroczy niedojda, Alphonse ma niezwykłą ogładę jak na pirata i chce zostać aktorem, a Twig to wariat, w dobrym tego słowa znaczeniu. Inni NPC, choć nie ma ich zbyt wielu, też są na tyle charakterystyczni, że nikt nie wydaje się mdły, czy wstawiony na siłę, a jeśli dobrze się rozejrzymy po świecie gry to dowiemy się o nich tego i owego, co doda im głębi. Poza tym do samego końca nie zostają przede nami odsłonięte wszystkie tajemnice, a gra nie posiada końcowego „podsumowania” naszych dokonań, czy choćby planszy z tekstem prezentującej, że po tym wszystkim z bohaterami jest wszystko ok. Nie jest to dosłownie dający niedosyt haczyk fabularny zapowiadający sequel, ale twórcy zostawili sobie możliwość na ewentualnie kontynuowanie historii. Sam świat również mi się podobał. Może nie jest w wielkich szczegółach zaprezentowany, ale kurcze, są tu latające wyspy, podniebne statki i ciekawe technologie, więc tym łatwiej było dla mnie to miejsce polubić.

20181017193802_1

PixelART przez duże ART

Graficznie Owlboy to pixelART z naciskiem na słowo „sztuka”. Twórcy gry to moim skromnym zdaniem mistrzowie rzeźbienia w pikselu. Wszystkie tła oraz plansze są wprost niesamowite. Szczegółowe, pełne kolorów, świetnie zaprojektowane i aż cieszą się oczy, gdy się na nie patrzy. Często widać też jakieś animowane elementy. Projekty poszczególnych postaci również są zacne. Wszystko generalnie jest utrzymane w dość bajkowej konwencji, ale mi ten styl przypadł do gustu. Czasem mnie tylko zastanawiały pewne rzeczy. Np. podczas gdy inne sowy w grze wyglądają dosłownie jak humanoidalne sowy, Otus pod wieloma względami to zwykły chłopiec. Inne sowy śmieją się z niego, że „nie jest prawdziwą sową”, ale nie jest to w zasadzie wyjaśnione. Nie spotykamy w grze zbyt wielu rodzajów przeciwników, a ci co są nie są może jacyś niesamowicie zaprojektowani, ale dają radę i każdy posiada swój sposób ataku. Bossowie są za to świetni pod względem wyglądu, choć niekoniecznie już tak dobrze się z nimi walczy. Gra błyszczy też pod względem zanimowania tych postaci. To wręcz niesamowita jak na pikselową grafikę płynność ruchu. Do tego bogactwo wszelkich animacji. Jest zupełnie jak w filmie. Otus rusza się w powietrzu naprawdę z gracją, wszelkie rozmowy są pełne gestykulacji oraz mimiki bohaterów, a i przeciwnicy nie odstają pod względem jakości animacji, co często ma miejsce w innych grach.

20181017095210_1

Do tego śliczna muzyka, która niczym w starych grach platformowych jest zazwyczaj pogodna i zachęca do rzucenia się w wir przygody, ale jest odpowiednio dramatyczna gdy trzeba, a w finale osiąga wręcz epickość. Często też pojawiają się sceny milczenia dla podkreślenia odpowiednich scen. Reasumując: przepiękna gra.

Latana platformówka

Jeśli idzie o gameplay to nie jest to taka typowa platformówka 2D, bowiem po pierwsze gra nie jest podzielona na poziomy i większość świata gry jest dostępna do swobodnej eksploracji, a po drugie Otus w większości miejsc potrafi przez nieograniczony czas latać dzięki zmieniającej się w skrzydła pelerynce. Zatem bardziej niż skakaniem po platformach (chociaż i to się pojawia), zajmujemy się manewrowaniem wśród przeszkód oraz wrażych pocisków. Inne urozmaicenia latania to otwieranie drzwi za pomocą przełączników tudzież bomb, przenoszenie przedmiotów w odpowiednie miejsca, drobne zagadki logiczne i zręcznościowe, czasem wymagające odpowiedniego wykorzystania zdolności postaci oraz walka z wrogami. Sam chłopiec nie jest bezbronny, bowiem może robić uniki lub ogłuszać wrogów wirując dookoła własnej osi, jednakże w ten sposób nie pokona nikogo, ani nie przebije większości barykad. Tak jak przedmioty, Otus potrafi podnosić swoich towarzyszy, którzy mogą wtedy wesprzeć go swoimi umiejętnościami. Geddy strzela do wrogów i może rozbijać pomniejsze przeszkody. Alphonse posiada działający na krótką odległość muszkiet, ale za to niszczący mocniejsze przeszkody oraz grupy przeciwników. Twig może wiązać wrogów pajęczynami, albo przyciągać się do różnych miejsc. Niesionego towarzysza można w locie zmieniać i nie raz wymagane jest żonglowanie nimi, by przejść dalej. W grze, wbrew modzie, nie wprowadzono żadnych elementów RPG. Nie ma zdobywania poziomów i uczenia się nowych umiejętności. Za to w starym stylu podczas wędrówki zbieramy monety, które można wymieniać na ulepszenia np. długości paska życia. Nie ma jednak tego wiele.

20181017103617_1

Walka z wrogami polega na ostrzelaniu ich za pomocą broni towarzysza, ewentualnie czasem za pomocą wirowania musimy pozbawić wroga pancerza. Przeciwników pojawia się zwykle po kilku na ekranie i gdy zaczną sami atakować w powietrzu robi się dość tłoczno. Czasem po prostu nie da się wszystkiego uniknąć. Oczywiście co jakiś czas napotyka się trudniejszych bossów. Tradycyjnie ci posiadają określone wzorce wedle których używają potężnych ataków, ale mimo wszystko walka z nimi moim zdaniem była mocno chaotyczna. Ten element mógłby wypaść lepiej. Czasami też dokuczało sterowanie. Choć grałem na pardzie, czasem brakowało mi precyzji w sterowaniu postacią, a i potężny odrzut po otrzymaniu obrażeń wraz z animacją zsuwania się po ścianie, jeśli się w nią walnie w międzyczasie, sprawiały, że otoczony przez grupkę wrogów łatwo traciłem życie. Czasem mnie to irytowało. Na szczęście śmierć nie jest srogo karana. Wraca się po prostu do ostatniego punktu kontrolnego.

20181017164227_1

Niemniej bardzo wciągnąłem się w prezentowany model rozgrywki. Generalnie gra nie jest duża i można ją ukończyć w kilka godzin, jeśli się pospieszyć. Mi to zajęło dwa razy tyle czasu, bowiem zawzięcie kręciłem się po świecie gry by wykonać wszystkie możliwe aktywności i osiągnięcia. Niemniej 10-12 godzin zabawy to maks. Z jednej strony to może być dla jednych wada, z drugiej można zrozumieć, że przy takim poziomie grafiki malutkie studio nie mogło pozwolić sobie na dużo większą grę. Z tego co wiem to i tak to co widzimy powstawało przez dobrych kilka lat.

Świetna gra, ale niezbyt świetna lokalizacja

Ku mojemu zaskoczenia gra okazała się mieć polską wersję językową. Nie mam zbyt wielkich zastrzeżeń do samego tłumaczenia na nasz język, wszystko wydawało się brzmieć odpowiednio, no może poza momentami wypełnionymi synonimami słowa „oj” lub „ajaj”.  Gorzej pod względem edycji. Notorycznie pojawiają się źle umieszczone spacje. Jest pełno kwiatków typu dwóch słów zlewających się w jedno, albo dłuższego słowa z jakiegoś powodu podzielonego spacją na połowy. W mniejszym stopniu straszą literówki oraz błędy ortograficzne.

20181018095328_1

Niemniej wszystkie wady gry uważam za rzeczy drobne, nieprzeszkadzające mocno w zabawie, a samego Owlboya za rewelacyjną produkcję w kategorii niezależnych platformówek. Jest to przepiękna wizualnie i dźwiękowo przygoda, posiadająca zgraję sympatycznych bohaterów, zacną fabułę oraz wciągającą rozgrywkę. Godna określenia „fantastyczna gra” w każdym calu 😀

Ocena końcowa: 9/10!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Fantastyczne gry 13 – Owlboy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s