Fantastyczne książki 15 – Strażnicy Ga’Hoole: Wędrówka

Kilka miesięcy temu recenzowałem książkę z sowami w roli głównej. Teraz pora na jej kontynuację.

Sowy tom 2 okładka

Licząca 300 stron Wędrówka to drugi tom serii powieści Kathryn Lasky traktującej o sowich królestwach. Książka pierwotnie została wydana w 2003, a do Polski trafiła w tym roku dzięki wydawnictwu Nowa Baśń. Tak jak przy Porwaniu, książka posiada śliczną okładkę. Wykorzystana grafika jest po prostu przepiękna za sprawą szczegółowości oraz doboru barw i jeszcze przedstawia scenę oraz postaci z kart powieści. Ponownie różne ozdobniki zastosowano przy początkach rozdziałów i numerach stron. Za to niezbyt podoba mi się format tekstu. Książka posiada bardzo dużą czcionkę oraz spore przerwy pomiędzy liniami tekstu. Dosłownie dałoby się tam zmieścić jeszcze jedną linię liter. Na samym początku ponownie widzimy też mapę świata przedstawionego. Jest ładna, ale cóż, artyzm przeważa w niej nad czytelnością.

Nie tylko wędrówka

Fabularnie Wędrówka zaczyna się tam, gdzie kończyło Porwanie. Płomykówka Soren i kaktusówka Gylfie wyrwali się z ponurej Akademii św. Ajgoliusza, a połączywszy siły z puszczykiem mszarnym Zmierzchem oraz pójdźką Kopkiem ruszyli w podróż by odszukać na poły legendarny zakon rycerskich sów, tytułowych Strażników Ga’Hoole.

Sowy tom 2 tekst

W zasadzie spodziewałem się, że ta podróż zajmie bohaterom całą książkę, uświetnioną w finale dotarcie do celu. Bardzo się myliłem. Bohaterowie lecą do Strażników raptem przez 1/3 książki i jest to ta gorsza jej część. Głównie dlatego, że albo nic ciekawego się po drodze nie dzieje, albo są to jakieś dziwactwa, a informowanie czytelnika o upływie czasu oraz odległości praktycznie nie istnieje. Przykład: Bohaterowie wlatują w burzę śnieżną. Stronę dalej trafiają do jakiejś lodowej krainy i zostają poinformowani, że zboczyli z drogi o 10000 km! Na szczęście pozostała część powieści, w której bohaterowie dołączają do Strażników jest już ciekawsza, choć nadal trzeba znosić różne dziwactwa. Oprócz czwórki bohaterów pojawia się całe mnóstwo nowych postaci, choć tylko członkowie Strażników nie pojawiają się „przelotem”. Dla przykładu pojawia się nauczyciel, który z pozoru jest odpychający, a podczas „lekcji” staje się prawdziwym mentorem. Jest też irytująca, pyszałkowata nowicjuszka, która wciąż gada oraz dla kontrastu inna dużo sympatyczniejsza sowa. Generalnie imiona są albo zmyślona, albo pochodzą od jakiegoś słowa i nagle pojawia się sowa imieniem Marcin… Ta książka mnie zdumiewała.

Sowi świat

Sowy tom 2 mapa

Przedstawianie świata czytelnikowi nie jest mocną stroną powieści. Generalnie stosowany tu język jest często infantylny, a opisy skrótowe. Nie raz padała też jakaś dziwna nazwa, albo nawet opis z tym związany, a ja i tak ni w ząb nie potrafiłem sobie tej rzeczy wyobrazić np. służące sowom węże robiące za stoły podczas posiłków, albo picie przez sowy herbaty z kubków. Inne pomysły autorki wydawały mi się bzdurne lub karkołomne. Z powodu zachowania sów też nie raz drapałem się po głowie, bo to wygląda tak, jakby autorka nie potrafiła się zdecydować jak bardzo pragnie uczłowieczyć sowy. Zatem raz zachowują się bardzo jak zwierzęta, innym razem rozprawiają o nauce, filozofii i kuciu metalu. Mnie wybijało z imersji, gdy sowy nagle zaczynały używać łacińskich, naukowych nazw do określania swoich gatunków. No trzeba jednak przyznać, że tworzą interesującą kulturę, która byłaby obca dla człowieka, gdyby go tam wrzucić. To bardzo na plus. Mieszkają ponadto w wielkim drzewie pooranym dziuplami oraz tunelami różnorako urządzonymi, co też jest czymś ciekawszym od zwykłej budowli. Mimo wszystko nigdy nie miałem wrażenia, że sowy są za bardzo ludzkie. Generalnie seria jest dla młodszych czytelników, więc oni może potrafiliby przełknąć część dziwactw, które mi się nie podobały. Mówiąc jednak młodszych, nie mam na myśli dzieci. W powieści jest śmierć i przemoc. Nie mam wcale na myśli tego, że sowy polują i jedzą upolowaną zwierzynę. Generalnie książka pochwala przyjaźń, czy sumienną pracę, pojawiają się momenty pozwalające bohaterom nieco się rozwinąć.

Mimo wszystko nie było tak źle

Tak jak w przypadku Porwania, taki i przy lekturze Wędrówki towarzyszyły mi mieszane uczucia. Książka jest ładnie wydana, przygody Sorena i jego przyjaciół są w porządku, a kultura sów odpowiednio odmienna od naszej. Z drugiej strony pełno tu różnych dziwactw oraz infantylności. Osobiście mi bardziej podobało się Porwanie z tą surrealistyczną Akademią. Czy polecam drugi tom Strażników? Ciężko stwierdzić w przypadku książek, które ani nie są w moim odczuciu ani bardzo dobre, ani bardzo złe.

Ocena końcowa: 5/10

Reklamy

11 uwag do wpisu “Fantastyczne książki 15 – Strażnicy Ga’Hoole: Wędrówka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s