Fantastyczne gry 10 – Star Fox Adventures

Ten wpis miał się pojawić już dawno, bo aż w maju, ale trochę mi się o nim zapomniałem i tkwił w niebycie aż do teraz. Można go wiązać z tym wpisem, bowiem ponownie piszę o serii Star Fox od Nintendo. Omawiana produkcja jest najbardziej odmienną od wszystkich pozostałych gier należących do tej marki, ponieważ nie jest strzelanką na szynach z myśliwcami i innymi pojazdami, a grą podobną do trójwymiarowych części serii The Legend of Zelda.

PS: Wszystkie grafiki w tym wpisie pochodzą z internetu.

Oto Star Fox Adventures i wpierw zacznę od odrobiny historii gry, by w tym wypadku jest dość ciekawa: Zasłużone dla branży, brytyjskie studio Rare było w latach 90-tych perłą w koronie Nintendo i wydawało kolejne hiciory na konsole Japończyków. Jednak w okolicach drugiego millennium jakość gier Rare zaczęła spadać, a stosunki z Nintendo znacząco się oziębiać (m.in. za stworzenie Conker’s Bad Fur Day , bardzo bezprecedensowej platformówki), co nie pozostało bez wpływu na omawianą produkcję. Widzicie, ta gra zaczynała żywot jako zupełnie nowa marka. Miała nazywać się Dinosaur Planet, być grą adventure w stylu The Legend of Zelda: Ocarina of Time, posiadać dwójkę grywalnych bohaterów (lisie rodzeństwo) i trafić jeszcze na odchodzącą w niebyt konsolę Nintendo 64, na specjalnym, wyjątkowo pojemnym kartridżu. W internecie zachowało się kilka materiałów wideo z tej wersji (Rare zdążyło ją pokazać na targach E3) i prawdopodobnie, gdyby Dinosaur Planet zostało wydane w tej formie, byłoby najładniejszą grą na ten sprzęt. Jednakże szefostwo Nintendo po prezentacji wczesnej wersji gry było innego zdania. Ze względu na obecność lisich bohaterów, nakazali Rare przerobić całą grę pod markę Star Fox i nową konsolę, Game Cube’a. Takim sposobem Dinosaur Planet trafiło do kosza, a narodziło się Star Fox Adventures, ostatnia gra studia Rare przygotowana dla Nintendo. Jakiś czas później, Rare zostało odsprzedane Microsoftowi, który ostatecznie pogrzebał legendę dewelopingu.

Starczy historii. Fabułę mamy taką: Minęło kilka lat odkąd drużyna Star Fox pokonała złego Androssa. Tymczasem na leżącym na uboczy układu Lylat globie zwanym Planetą Dinozaurów pojawia się poszukująca odpowiedzi, tajemnicza lisica o niebieskim futrze imieniem Krystal. Odpowiadając na sygnał SOS trafia do antycznej budowli i kończy uwięziona w krysztale (tja, Krystal in Crystal). W międzyczasie ekipa Star Fox, w której jedynym aktywnym pilotem został sam Fox, dostaje od generała Peppera zlecenie udania się na Planetę Dinozaurów, ponieważ glob zaczął się rozpadać i grozi mu eksplozja, która stanowi zagrożenie dla całego układu planetarnego. Trzeba oczywiście temu zapobiec. Na miejscu okazuje się, że w całą kabałę zamieszany jest niejaki Scales, przywódca plemienia humanoidalnych jaszczurów, który pragnie zawładnąć całą planetą. Jest więc przeszkoda do pokonania, a po drodze Fox natyka się na uwięzioną Krystal, więc dostajemy też damę w opałach do ratowania.

Ogólnie fabuła gra tu znacznie większą rolę niż w poprzednich grach serii i przypomina nieco historię z filmu animowanego. Jest wstęp, rozwinięcie, zakończenie oraz różne twisty. Całkiem miła historyjka, nawet mnie bawiła przez większość czasu. Niestety miejscami widać niekoniecznie udane próby dostosowania fabuły Dinosaur Planet pod markę Star Fox. Szczególnie finał kładzie się cieniem na całej opowiastce. Prawdziwy złoczyńca zostaje ujawniony nagle, zupełnie bezsensownie, bo nie ma żadnych poszlak przez całą grę o jego obecności.

Gameplayowo gra mocno czerpie z trójwymiarowych Zeld z Nintendo 64. Tak więc biegamy po korytarzowym świecie podzielonym na połączone ze sobą krainy, gadamy z jego mieszkańcami (głównie dinozaurami), walczymy z przeciwnikami i rozwiązujemy zagadki wymagające pomyślunku, albo zręczności. Utknąć jest ciężko, bo łamigłówki są proste i zawsze możemy poprosić przez radio jednego z towarzyszy o radę. Eksploracja świata gry nie daje za wiele możliwości, bo wachlarz ruchu Foxa jest ograniczony. Za sporą wadę uważam brak przycisku skoku. Fox automatycznie skacze, gdy dobiegnie do krawędzi, o ile nie postanowi tego nie zrobić. Wtedy lecimy w dół i musimy zaczynać wspinaczkę od nowa. Utrudnia to precyzyjne poruszanie się. Walka jest nudna, nie tylko z powodu małej różnorodności przeciwników. Fox używa tutaj magicznego kostura do okładania dinozaurów, ale sprowadza się to do klepania jednego guzika aż padną. W ogóle wyjaśnienie walki kosturem zamiast jakąś inną bronią, bardziej pasujące pod bajkowego sci-fi jest słabe. Wedle fabuły Fox nie mógł zabrać spluwy na planetę bo ma ją ratować, nie wysadzać, tymczasem pierwszą dodatkową mocą kostura jest… strzelanie energetycznymi pociskami. Ponownie, twórcy ewidentnie nie dali rady zszyć w danym im czasie tego co miało być w oryginalnym Dinosaur Planet z uniwersum marki Star Fox. Kostur ma też inne moce zdobywane podczas gry, których używamy do usuwania przeszkód. Przez sporą część gry towarzyszy nam też mały dinozaur imieniem Tricky, któremu wydajemy kilka prostych komend. Czasem musimy też wskoczyć w nasz myśliwiec i wtedy dostajemy gameplay typowy dla Star Foxa, ale te sekcje są strasznie krótkie, powtarzalne i bez polotu.

Gra, jak na rok 2002 to szczerze mówiąc błyszczy grafiką. Świat gry jest ładny, kolorowy i konsekwentny. Zwiedzimy lasy, ruiny, śnieżne góry i wulkan. Żadne miejsce nie wydaje się wzięte od czapy i niepasujące do reszty lokacji, więc chociaż nie dostajemy wielu informacji o Planecie Dinozaurów, uważam ją za fajne miejsce. Uwielbiam też projekty postaci. Naprawdę, te wszystkie dinozaury nadawały by się do filmu animowanego. Ich animacje oraz mimika w scenkach również są świetne, a plemienna otoczka dodaje im uroku. W cutscenkach pojawiają się też takie bardziej zaawansowane efekty jak błyszczące, metaliczne powierzchnie, czy futro Foxa. Muzycznie dostajemy trochę miłych dla ucha utworków, ale ogólnie nic zapadającego w pamięć.

Kiedy gra wyszła, oberwało się jej za to, że nie była jak poprzednie Star Foxy i dziś często uważa się ją za czarną owcę marki. Mi osobiście odmienny gameplay nie przeszkadzał i mimo wad, całkiem dobrze się grało. To taka prosta, ładna i często przyjemna przygoda przywodząca na myśl filmy animowane. Jednakowoż myślę, że gdyby gra pozostała Dinosaur Planet byłaby dużo lepsza i dużo lepiej by przyjęli ją gracze. Niestety, pewnie wczesna wersja tamtej gry na zawsze pozostanie w archiwach którejś z firm, albo zaginie w pomrokach dziejów i nigdy się nie dowiemy jakby to mogło być.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Fantastyczne gry 10 – Star Fox Adventures

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s