Fantastyczne filmy 10 – Bogowie Egiptu made in USA

Witam. W tym tygodniu trochę posucha na blogu i nie pojawił się nawet kolejny rozdział mojego opowiadania, ale żeby nie zostawić tutaj kompletnej pustki napiszę z pamięci o pewnym filmie z 2016 roku, bo i dawno nie pisałem o żadnym filmie:

Ja to widzę jako takiego blockbustera z drugiej ligi. Budżet niby duży był, ale znanych nazwisk raczej nie dużo i gołym okiem widać niedoróbki. Kiedy pojawiły się pierwsze trailery Bogów Egiptu od razu wyglądało to na nienatchnioną, typowo amerykańską sieczkę tym razem przepuszczającą przez młynek popkultury mitologię antycznego Egiptu. Film nie zebrał zbyt pochlebnych opinii. I jak najbardziej się z różnymi zarzutami zgadzam, ale mimo to całkiem nieźle się bawiłem.

A więc fabuła. Egipt to centrum świata rządzone przez bogów, dzieci boga słońca Ra. Od śmiertelników różnią się pokaźnym wzrostem, złotą krwią i specyficznymi mocami. Pod rządami króla Ozyrysa kraj przeżywał tysiąclecie pokoju, ale nadszedł czas, by władca przekazał koronę swemu synowi, Horusowi. Na imprezę koronacyjną wbija jednak brat Ozyrysa, Set. Żyjący na surowej pustyni Set ma inną wizję przyszłości Egiptu, więc morduje króla, a po widowiskowym pojedynku oślepia i wypędza Horusa. Potem koronuje samego siebie na władcę, wprowadzając rządy twardej ręki oraz politykę podbojów. Niektórzy śmiertelnicy jednak nie tracą nadziei. Należą do nich dziewczę Zaya i jej ukochany, zdolny złodziej Bek. Próba okradnięcia Seta źle się dla nich jednak kończy. Zaya ginie, a Bek trafia na Horusa i obaj muszą połączyć siły, by powstrzymać uzurpatora oraz przywrócić dziewczynę do życia.

Historia ambitna nie jest, ot amerykanizacja mitologii kolejnego kraju, ale najważniejsze dla mnie jest to, że nie potyka się o własne nogi. Istnieje w miarę równowaga miedzy ilością wątków i objaśnień. Dlatego całkiem dobrze historię się śledzi, choć łatwo przewidzieć dokąd zmierza. Postacie też moim zdaniem da się ciut polubić. Ot mają pewną dozę osobowości.

W przypadku aktorów to poza Goeffreyem Rushem grającym Ra i Gerardem Butlerem w roli Seta to niezbyt kojarzę resztę gromadki. Obaj panowie wypadają całkiem, całkiem. Podobała mi się też rola Nikolaja Coster-Waldau jako Horusa, którego postać przechodzi drogę od aroganckiego buca do dobrego gościa. Dość charakterystyczną postać ma też Chadwick Boseman, znany obecnie z roli Czarnej Pantery u Marvela, a tutaj grający boga Totha. O innych rolach, w tym granym przez Brentona Thwaitesa Beku mogę powiedzieć, że są okej. Jakoś nie przypominam sobie aktora, który by mnie odrzucał swoją grą sceniczną.

To co najbardziej przykuwa w filmie, to wizualia. Nie chodzi mi tu o walki, bo te są faktycznie widowiskowe (mamy na przykład starcie z dwoma olbrzymimi, ziejącymi ogniem wężami demolującymi jakiś opuszczony pałac na pustyni) i czasem wyglądają dobrze, a czasami kłują po oczach komputerową sztucznością. Chodzi mi bardziej o ten zamerykanizowany Egipt. Oczywiście z mitologią antycznych Egipcjan niewiele ma wspólnego to co widzimy, ale z drugiej strony podobał mi się ten świat. To taki Egipt przepuszczony przez gruby filtr fatnasy: Potężne, monumentalne budowle, fantazyjne miejsca i istoty, bogowie o wzroście ze dwóch ludzi i specjalnych mocach, czy przekombinowane, barwne, pełne ozdób stroje. Jest też ponura kraina umarłych z bramą przez którą muszą przejść wszystkie dusze zmarłych, albo „statek kosmiczny” boga Ra ciągnący po niebie Słońce. Moje zamiłowanie do poznawania fantastycznych krain było zadowolone.

Bogowie Egiptu to typowy, widowiskowy, hollywoodzki film ze wszystkimi tego przywarami. Typowa fabuła, typowe postacie, typowe rozwiązania, nierówna strona wizualna. Z drugiej strony graficzny styl tej produkcji po prostu mi się podobał. Fantazyjno-amerykański Egipt naprawdę dobrze, a i przedstawiona historyjka nie jest taka zła, by odrzucać przy próbie kontaktu. O mitologii niczego nie nauczy, ani nie wpłynie na światopogląd oglądającego, ale można sobie Bogów Egiptu obejrzeć w jakiś luźny wieczór do pochrupania chipsów, czy innego popcornu.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Fantastyczne filmy 10 – Bogowie Egiptu made in USA

    1. Galliusz

      Jeśli nie będziesz oczekiwał od tego filmu, że będzie czymś więcej niż ładnie wyglądającą (bo wizualnie ma parę fajnych rzeczy do zaoferowania), nieskomplikowaną rozrywką do chrupania chipsów, to nie powinieneś się zawieść 😉

      Polubienie

  1. Właściwie raczej nie moje klimaty, ale może z ciekawości kiedyś zerknę – kto wie, może wciągnie. Natomiast jeśli chodzi właśnie o klimaty Egiptu to u mnie wyłącznie „Misja Kleopatra” – klasyk. 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s