Owoce Thauberi: Rozdział 1 – Plemię kobiet

Żeby nie przedłużać, zapraszam do czytania pierwszego rozdziału mojego opowiadania.

Rozdział 1 – Plemię kobiet

Skromny, bo złożony zaledwie z szóstki wojowniczek, orszak królewskiej zarządczyni, bez pośpiechu przemierzał ścieżkę wydartą dżungli, której zielona, niestrudzona gęstwina porastała niemal całą okolicę. Warto było jednak dbać o stan dróg. Sprawy na terenach plemienia Mirdianek zdawały się zmierzać w dobrym kierunku mimo ostatnich, nieprzychylnych kobietom lat. Praktycznie wszystkie przysiółki radziły sobie tak z uprawą ziemi, jak i z wycinką nieustannie wdzierającej się na pola roślinności. Zarządczyni podczas wizytacji skrupulatnie zanotowała w swoich pergaminach, że zapowiada się w tym roku na obfite zbiory, a wtedy drożność dróg zapewni sprawny transport dóbr do głównej osady plemienia. Kobieta odwiedziła także obozy łowieckie, które zgłaszały obfitość zwierzyny oraz brak oznak wrogich patroli wkradających się w granice. Darien ponownie czuła się dumna ze swojej pracy. Klęska głodu, ataki wrogów, bunty niewolników i nade wszystko wewnętrzne konflikty uszczupliły siły Miridiankom. Zamach stanu oraz roszada na wysokich stanowiskach wywołał zamęt, a jej poprzedniczka okazała wyjątkowo nieudolna. – Ale wtedy nasza „światła” królowa przypomniała sobie, że tylko ja potrafię tak pokierować tym co nam jeszcze zostało, by nasze plemię podniosło się z klęczek, postawiło raz jeszcze mężczyznom wdzierającym na nasze terytoria – pomyślała z przekąsem, gdy ze swym orszakiem wyjechała z dżungli na otwartą, osłonecznioną przestrzeń.

Wówczas kobieta i jej obstawa zsiadły z koni, by na klęczkach podziękować duchom dżungli za łaskę powrotu do domu. Przed nimi, na niskim wzniesieniu stała osada plemienia, założona pokolenia temu w ruinach starożytnych. Dowodziły tego resztki zmurszałego, muru. Plemię nie rozwinęło sztuki kształtowania kamienia, dlatego braki w obwarowaniu uzupełniono wałami ziemnymi oraz zaostrzonymi palami. To wystarczało do obrony przed dzikimi bestiami oraz wrogimi im mężczyznami, zazwyczaj. Ponad ogrodzenie wznosiły się dachy antycznych zabudowań, dziś domy Miridianek. Kobiety zakończyły swe modły i popędziły konie do bramy osady, gdzie zostały powitane przez strażniczki. Tradycyjnie pytały się, czy coś grozi plemieniu. Zarządczyni uspokoiwszy je, że na razie są bezpieczne, wjechała do środka. Tuż za wrotami już oczekiwała grupka półnagich, wynędzniałych mężczyzn noszących na wychudzonych ciałach liczne ślady batów oraz innych urazów, by odebrać wierzchowce i zaprowadzić je do stajni, gdzie zostaną oporządzone. Darien ledwie zaszczyciła ich spojrzeniem, ale jedna z towarzyszących jej wojowniczek nie omieszkała popędzać kuksańcami i przekleństwami. Zarządczyni nie podobało się, jak bawi podkomendną płaszczenie się niewolników przed nią. Nawet nie unikali ciosów, by jeszcze bardziej się nie narażać się na gniew swych pań. Darien nie zareagowała, ale smuciło ją, że tak wiele Miridianek pod nową władzą tak bardzo upajała się swą wolnością od męskiej władzy, że zastąpiły ich w roli uciskającej. Niestety, póki nie zabijano niewolników bez potrzeby, nikogo nie obchodziło co się z nimi robi. Zarządczyni walkę o obyczaje odkładała jednak na inny czas. Teraz chciała tylko udać się do swego domu, by odpocząć po podróży oraz przygotować plany oraz raport dla królowej. Musiała jednak zmienić zamierzenia.

– Ciociu! – usłyszała nagle za sobą młodzieńczy, dobrze znany głos.

Zaskoczona odwróciła się natychmiast do jego źródła. Wtedy ujrzała biegnącą ku niej  śliczną, blondwłosą dziewczynę, która ledwie co weszła w wiek dorosły. Darien uśmiechnęła się na ten widok i rozłożyła ramiona, by uściskać swe ukochane, przybrane dziecko. Los poskąpił zarządczyni własnego potomstwa, chociaż wypróbowała większość niewolników, więc swą miłość oddała tej sierocie.

– Witaj kochana Ann – rzekła, gładząc to drobne dziewczę po aksamitnych, złocistych włosach. – Co się stało dziecko? Nie mów Darien, że zdążyłaś się stęsknić za jej starymi kośćmi – zaśmiała się.

– Ciocia nie jest wcale taka stara! – odparła Ann z udawanym oburzeniem.

Wojowniczki skwitowały to własnym chichotem. Zarządczyni liczyła sobie już ponad sześćdziesiąt wiosen, a więc bardzo dużo. Była stara i zupełnie siwa, mimo to przybrana córka skarciła kobiety wzrokiem, gotowa bronić czci opiekunki. Również rozbawiona Darien odprawiła wojowniczki, po czym skupiła wzrok ponownie na dziewczynie. Domyślała się, co ta zaraz powie.

– Ciociu, królowa kazała ciocię wezwać do pałacu, gdy ta tylko zjawi się w osadzie – rzekła z już nieudawanym niepokojem Ann.

– W takim razie Darien nie każe jej wysokości czekać. Głowa do góry, kwiatuszku, oczku w głowie Darien. Może królowa i Darien nie przepadają za sobą, ale Dariej jest zbyt ważna, by ot tak można było jej coś zrobić. Niech Ann będzie spokojna i wraca do swoich obowiązków. Musi wiele ćwiczyć jeśli chce zostać łowczynią, a potem wojowniczką – zwróciła się do córki.

Ann uśmiechnęła się. Pożegnawszy się z przybraną matką, pobiegła na plac ćwiczeń, mieszczący się niedaleko, tuż przy ogrodzeniu. Tymczasem zostawiona samemu Darien, poprawiwszy wystające z torby zwoje pergaminu, ruszyła brukiem antycznej, szerokiej alei wiodącej od bramy do najbardziej imponującej pozostałości po starożytnych w tej części wyspy: Wielkiego, kamiennego pałacu. Mimo powstałych przez niezliczone wieki zniszczeń spowodowanych przez nieubłagane roślinność oraz wodę, monumentalna budowla wciąż budziła podziw swoim ogromem i stanowiła naturalną siedzibę dla dumnej władczyni plemienia kobiet, jej dworu oraz najznamienitszych wojowniczek. Pomiędzy bramą i pałacem wznosiły się także inne budowle o kształcie sześcianów lub podłużnych prostopadłościanów. – Starożytni widać bardzo lubili geometryczne bryły – doszła kiedyś do wniosku. Wiele z tych kamiennych budynków dawno temu się zawaliła i nie nadawała się już do niczego, ale inne przetrwały próbę czasu i po oczyszczeniu stały się domem dla przybyłych tutaj Mirdianek. Ruiny były w zasadzie znacznie większe niż to co stało na samym wzniesieniu. Darien nie miała pojęcia jak rozległe musiało być dawno temu to miasto, ponieważ większą jego część pochłonęła niezmordowana dżungla.

Praca w osadzie wrzała, jak przystało na popołudniową porę. Oprawiano zwierzynę, tkano ubrania, przygotowywano narzędzia i broń oraz przetwarzano żywność. Rzemieślniczki miały ręce pełne roboty, a niewolnicy prawie nie mieli wytchnienia. Naznaczeni poprzez ogień mężczyźni biegali po całej osadzie, pracując, albo roznosząc wiadomości oraz towary. Co pewien czas jakiś buntujący się został obity batem przez którąś ze strażniczek. Niewolnicy albo rodzili się w osadzie, albo pochodzili z innych, władanych przez mężczyzn plemion i byli chwytani podczas wypraw wojennych oraz łupieżczych. Buntowali się głównie niedawno schwytani przy granicach myśliwi, wciąż przyzwyczajeni do dominacji. Pozostali poznali już swe miejsce w tej osadzie. Darien od lat optowała za zmianą statusu mężczyzn w plemieniu, uznając niewolnictwo za sprzeniewierzenie nauk wielkiej Mirdian, pierwszej królowej plemienia. Miała także inne kontrowersyjne poglądy. Dlatego różnie patrzono na idącą teraz dumnym krokiem, starszą kobietę w długiej szacie. Choć miała sześćdziesiąt wiosen, siwy włos i wiele zmarszczek, czas nie zgarbił jej dotąd, ani nie odebrał żwawości, czy czystości umysłu. Wiele kobiet jej tego zazdrościło, a ich większą niechęć wywoływała krytyka obecnej władczyni. Inne członkinie plemienia witały Darien z życzliwością. Staruszkę cieszyło, że nie była osamotniona w swych poglądach.  Być może plemię wciąż może liczyć na lepszą przyszłość niż ta, do której zmierza pod rządami obecnej królowej.

 

Następny rozdział – wkrótce

Poprzedni rozdział

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s