Disneyowski maraton 21 – Zakochany Kundel II: Przygody Chapsa

W przypływie ochoty na lekkostrawną animację postanowiłem zmierzyć się z sequelem Zakochanego Kundla i było to moje absolutnie pierwsze spotkanie z tym filmem. Zdradzę wam na wstępie, że od teraz zaliczam go do tych dobrych kontynuacji Disneya:

Zakochany Kundel II: Przygoda Chapsa to oczywiście wydana bezpośrednio na rynek domowy w 2001 roku disneyowska kontynuacja w typie bezpośredniego sequela. Jakoś w dzieciństwie nigdy nie dane mi było zobaczyć tego filmu i w sumie nie wiedziałem czego się spodziewać. Raczej miałem mieszane nastroje siadając do animacji, bo opinia o tych kontynuacjach jest jaka jest. Jakże się ucieszyłem, że tym razem przewidywania okazały się mylne.

Fabuła

Minęło kilka miesięcy od zakończenia oryginalnego Zakochanego Kundla. Ameryka szykuje się do obchodów 4 lipca, a my widzimy czwórkę podrośniętych szczeniaków Lady i Trampa oraz ich samych, gdy są na spacerze ze swoimi właścicielami. Chaps, ulubieniec potomka właścicieli, to jedyny samczyk w rodzeństwie i jest z niego strasznie aktywny szczeniak oraz niemały łobuz, który marzy o wyrwaniu się z „niewoli” wygodnego życia na ulicę, a próbujący go uspokoić i ułożyć ojciec tylko go irytuje. Gdy Chaps pokutuje za swoje łobuzowanie przypięciem do budy, widzi grupę bezpańskich psów, a wśród nich młodą suczkę, która zawraca mu w głowie, robiących w konia hycla i czując zew wolności, zrywa się z łańcucha, by spróbować dołączyć do stada pod wodzą Bustera, który postanawia poddać szczeniaka „egzaminowi”. Oczywiście nie wszystko wyjdzie tak jak Chaps sobie wymarzył, miłość da o sobie znak, a rodzina okaże czymś cennym.

To szczerze mówiąc bardziej rozbudowana historia niż w oryginalnym filmie. Więcej wątków, więcej postaci pojawiających się częściej niż na chwilę, więcej komedii, więcej akcji i zdecydowanie mniej scen cichych oraz spokojnych. Słowem, Zakochany Kundel 2 jest inaczej zbudowany niż oryginał. Pojawia się nawet czarny charakter, ale na szczęście nie ma żadnej wielkiej konspiracji i ostatecznie to dalej opowieść o psich przygodach. Początek był dość sztampowy, ale historia dość szybko się rozkręca i trzymała moją uwagę swoim rozwojem. Szkoda, że nie próbowano bardziej oddać klimatu oryginału, ale przynajmniej nie odwalono leniwej, nudnej i irytującej kaszanki.

Postaci

Zabawne, tym razem polski tytuł lepiej pasuje, bo historia nie skupia się na Lady i Trampie, a jak wskazuje podtytuł, głównym bohaterem jest ich syn, Chaps, który również się zakochuje. Chaps przypomina ojca z wyglądu i jak film zaznacza, ma taki charakter jak Tramp za młodu. Jak wspominałem to łobuz, który uważa, że wygodne życie w ciepłym domu to nudna oraz męcząca niewola, więc łaknie wolności. Od razu jak stało się to jasne, zacząłem myśleć, czy nie wyjdzie z tego irytujący archetyp zbuntowanego nastolatka i choć sporo z tego archetypu Chaps ma, dano mu dość uroku i osobowości, by nie tylko nie męczył, ale nawet żebym go polubił. Jego panną zostaje suczka Lili i kurczę, ale ona jest urocza. Po prostu sama słodycz o zakręconym ogonku. Charakterek też ma. Podobało mi się to jej sarkastyczne podejście do zbuntowanego szczeniaka chcącego zostać bezpańskim psem. Mimo jej ulicznego obycia, marzy o tym, co Chaps chce odrzucić i beszta go za to i hej, nie mówi tego, bo tak, Lili ma przeszłość, w której już kilka razy straciła dom, więc jej moralizatorstwo brzmi wiarygodniej.

Tym razem obsada poboczna odgrywa większą rolę, a jako że brakowało znaczących postaci ostatnio to i niewiele powraca z poprzedniego filmu. Oczywiście mamy Trampa, który odgrywa rolę ojca chcącego lepszego losu dla swoich dzieci niż on miał za młodu. Bezpańskie psy nawet snują legendy o jego czynach sprzed zostania domowym psem. Lady zepchnięta jest na dalszy plan. Ot pojawia się raz na jakiś czas pomartwić o Chapsa. Szkoda, że trzy siostry szczeniaka są tylko archetypicznymi ułożonymi panienkami narzekającymi na flejtuchowantego brata. Powracają Kielt i Wiarus, spełniając trochę rolę duetu komediowego. Na moment widać też ciotkę, jej koty oraz Włochów z restauracji. Reszta to nowe postacie, głównie psy ze stada Bustera. Każdy ma swój charakterystyczny element ot mamy głupkowatego siłacza, małego psa mówiącego z francuskim akcentem, itp. Tutaj było mi akurat aż szkoda, że nie pokuszono się o wykorzystanie psów znanych z poprzedniego filmu, jak np. Peg.

No i mówiłem, że jest czarny charakter, no oczywiście jest nim Buster, który daje Chapsowi nadzieję na dołączenie do stada, tylko po to by odegrać się na Trampie za ich zatarg z przeszłości. Nie jest to wielka intryga, Buster nie kradnie show i w sumie to dobrze. Sam Buster za ciekawy nie jest. Ot przebojowy brutal uważający, że każdy na ulicy musi liczyć na siebie, a domowymi psami szkoda sobie zawracać głowy. Za negatywną postać można uznać jeszcze niezdarnego, karykaturalnego hycla, który co jakiś czas bezskutecznie ściga psy.

Wygląd

Jak na disneyowski sequel, Zakochany Kundel 2 wygląda świetnie. Tła są piękne i pełne szczegółów, choć namalowane je w innym stylu. W oryginale barwy były ciemniejsze, takie przytłumione, tutaj wszystko jest żywe i pełne kolorów. Tamten styl bardziej moim zdaniem pasował do przedstawionej epoki, ale nie jest też tak, że zupełnie nie czuć tutaj początków XX-wieku. Jest tu zdecydowanie więcej scen widowiskowych: pościgów, numerków muzycznych, wypadków, czy komedii. No i jak oryginał był mocno realistyczny oraz pozbawiony slap-sticku, tak tutaj jest go sporo. Na szczęście wypada zabawnie.

Ogólnie w wyglądzie postaci ubyło realizmu, szczególnie w przypadku ludzi. Tylko Jim, jego żona i syn wyglądają na w miarę realistycznych, reszta ludzi jest kreskówkowa, szczególnie hycel. Niektóre psy też zostały kreskówkowo przerysowane, ale większość narysowana została wręcz fenomenalnie. Po prostu jak się na nie patrzy, to czuć tą puchatość ich futerek, no i są świetnie zaanimowane. Widać, że na tą kontynuację nie poskąpiono tak budżetu i dzięki temu Zakochany Kundel 2 naprawdę podobał mi się wizualnie.

Muzyka

No muzycznie jest jednak słabiej niż w oryginale. Melodie w tle jakoś mniej wpadają w ucho. Jest tutaj więcej piosenek, ale nie są jakieś warte szczegółowych opisów i niektóre pojawiają się tak dość z nagła, nieco burząc nastrój. Na początku mamy piosenkę o nowo angielskim miasteczku, która jest stylizowana na dawne czasy i brzmi całkiem miło dla ucha. Potem Chaps śpiewa sztampową piosenkę o tym jak mu w domu źle i jak na wolności będzie fajnie. Nuda. Podobała mi się piosenka bezpańskich psów. Ma fajny, rymowany refren ze słowami „na wysypisko leci kundlisko”. Obowiązkowo jest też piosenka o miłości, też sztampowa. Wreszcie na koniec smutniejsza piosenka o wartości bliskich osób. No i tyle.

Dubbing

Polska wersja jest bardzo zacna. Małgorzata Korzuchowska moim zdaniem wypadła świetnie jako Lili i… kurczę, Chaps mówił głosem Kacpra Kuszewskiego. Też wypadł zacnie, ale śmieszne dla mnie w tym jest to, że tych dwoje aktorów grało przecież parę w serialu M jak Miłość. Zabawny przypadek. Stare postaci, chyba tylko poza właścicielami, dostają dawnych aktorów i ci wypadają moim zdaniem trochę słabiej w oryginale, choć dojrzalszy głos Pazury w sumie pasuje do przemiany jaką Tramp przeszedł. Bustera gra Mirosław Zbrojewicz i cóż głos, pasuje do takiej postaci.

Morał i słowo na koniec

Znowu pojawia się morał, że wolność jest kusząca, ale jednak bliska osoba jest cenniejsza. Pojawiają się też inne przesłania dla starszych oraz młodszych. Ot relacja ojca i syna, że rodzic chce lepszego losu dla swego dziecka, ale musi do tego odpowiednio podchodzić, by potomka nie zrazić. I jeszcze że należy cenić to co mamy w życiu dobrego, bo będziemy mocniej żałować jak to stracimy.

Zakochany Kundel jest filmem, który mimo prostoty i spokojnego toku fabuły, kupuje mnie swoim niezaprzeczalnym urokiem. Kontynuacja nie próbuje skopiować tego klimatu i jest disneyowskim widowiskiem na miarę wczesnych lat dwutysięcznych, ale zaiste wypada  bardzo dobrze. Przyjemnie mi się oglądało ten film, polubiłem bohaterów i uśmiechałem się na widok uroczych piesków robiących urocze rzeczy, czemu pomagały naprawdę świetne wizualia jak na disneyowską kontynuację. Polecam mocno.

No to następna w kolejności będzie Śpiąca królewna.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Disneyowski maraton 21 – Zakochany Kundel II: Przygody Chapsa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s