Fantastyczne książki 9 – Husyci i Boży bojownicy

Miesiąc temu opisałem swoje wrażenia z lektury pierwszego tomu husyckiej trylogii Sapkowskiego. Teraz skończyłem tom drugi i również chciałbym podzielić się z wami swoją opinią. Będzie to wpis znacznie krótszy, bo zgodzicie się, że nie ma sensu żebym się powtarzał w pewnych kwestiach wspólnych dla wszystkich trzech książek. Zainteresowanych poczytaniem o Narrenturm odsyłam tutaj.

Zacznijmy od tego, po czym książki nie należy oceniać, czyli okładki. Jest to oczywiście taki sam projekt jak uprzednio, tylko zmieniono kolorystykę na zieloną i wybrano inny fragment obrazu Petera Breugla Tryumf Śmierci. Ponownie, moim zdaniem nie jest to szczególnie urodziwa okładka, ot może być, tyłka nie urywa, jakoś na półce wygląda, ale na szczęście zawartość wynagradza to z nawiązką. Także tym razem tytuł nie jest wyrwany z kontekstu, ale odnosi tak do miana używanego przez husyckich żołnierzy, jak i skłania do myślenia, czy pośród mordów i gwałtów urządzanych przez obie strony konfliktu ktokolwiek ma prawo rościć sobie pretensje do nazywania „bożym”, a co dopiero „bożym bojownikiem”.

W jednej z króciutkich zajawek pojawiających się na początku każdego rozdziału wspominane jest, że „historia zerwawszy się z łańcucha, poczyna sobie jak cholera” i dobrze to opisuje fabułę książki, bo dzieje się naprawdę sporo. Oczywiście jest to bezpośrednia kontynuacja przygód Reinmara z Bielawy zwanego Reynevanem i nie chcę tu za bardzo spoilerować. Ograniczę się do wspomnienia, że bohater wraz z kompanami przeniósł się do Czech i wstąpił w szeregi husytów. Nie został jednak szeregowym wyznawcą, ale wierzącym w słuszność sprawy działaczem, a zadania od przełożonych popchną młodego mężczyznę w morze przygód, przykrych doznań, ocierania się o śmierć i ważnych zdarzeń historycznych, a w dodatku wciąż poluje na niego tajemniczy Pomurnik. Powiem tak, historia podobała mi się bardziej niż uprzednio. Mniej było schematu, że Reinmar jedzie gdzieś, robi coś głupiego i wpada w tarapaty, z których ktoś cudownie go wyciąga. Tym razem jest ciut mądrzejszy, choć dalej zdarza mu się postąpić głupio, ale sam czasem potrafi się o siebie zatroszczyć i wspomóc swój ratunek. To bardzo pomaga polubić go bardziej niż w Narrenturm. Rzeczy obok też dzieją się wznioślejsze, dużo więcej tu wspominania o militarnych kwestiach wojen husyckich, a mniej o spiskach. Niektóre fragmenty skłaniają nawet do myślenia, albo wywołuję skrzywienie na twarzy dosadnym opisem brutalności. W reszcie słodko-gorzki finał tego tomu, gdzie satysfakcjonującemu rozwiązaniu jednego wątku, towarzyszy haczyk fabularny związany z innym wątkiem.

W kwestii postaci, oprócz powracających osób, jak duet Szarlej i Samson, pojawia się całe mnóstwo nowych mniej lub bardziej odjechanych postaci, historycznych, albo i nie. Na przykład magicy kryjący się za aptecznym interesem w Pradze, albo dowódca husytów z Taboru, Prokop Wielki zwany Gołym. A tak, wzorem poprzedniego temu, jesteśmy wręcz zalewani imionami i nazwiskami rozmaitych rycerzy, wielmożów, duchownych oraz mieszczan. Cała rzeka mian po prostu, więc w sumie nie warto ich zapamiętywać. Nie brakuje też nazw przeróżnych miejscowości, które niekiedy znam osobiście, bo miejscem akcji poza Czechami, jest wciąż w dużym stopniu Śląsk. Wątki fantastyczne również nie poszły w las. Reinmar trochę rozwinął swoje zdolności, pojawiają się inni czarownicy, a więc więcej tutaj  przykładów używania magii, która zaskakująco dobrze komponuje się w XV-wieczne realia oddane w zgodzie z zapiskami historycznymi.

Jak wspomniałem, to krótki wpis. Zakończę go jednak stwierdzeniem, że opowieść znacząco się w drugim tomie rozkręciła i czytało mi się Bożych Bojowników lepiej od Nerrenturm. Bez wątpienia Sapkowski świetnym pisarzem jest, bo wykorzystanie kanwy wydarzeń historycznych z jego charakterystycznym językiem łączącym archaizmy, język współczesny i anachronizmy względem przedstawionych realiów nadają powieści specyficzny, swojski styl. No cóż, teraz pozostaje mi tylko sięgnąć po ostatnim tom, by zobaczyć koniec tej opowieści, zatem raz jeszcze na blogu Trylogia husycka się pojawi.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Fantastyczne książki 9 – Husyci i Boży bojownicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s