Fantastyczne filmy 8 – Jedzie pociąg, jedzie pociąg, przez lodową krainę

Akurat się złożyło, że w zeszłym tygodniu w TV leciał film w sam raz do wpisu na mojego bloga. Założenia produkcji uważam za interesujące: Oto nadeszła apokalipsa i to nie zombie, nie atomowa rozróba, ale mniej popularny rodzaj kataklizmu w postaci mrozu, a resztki ludzkości stłoczyły się w małej, stalowej „puszce”. Miałem wielką ochotę zobaczyć, jak to też wygląda życie w tej puszce i jak wygląda to społeczeństwo. Cóż, twórcy się trochę na tym położyli, ale o tym poniżej.

Arka Przyszłości, bo tak film zwie się na polskim rynku (Jak zwykle poniosło tłumaczy, bo w oryginale tytuł brzmi Snowpiercer) to koprodukcja francusko-amerykańsko-koreańska z 2013 w reżyserii niejakiego Joon-ho Bonga. PS: plakat ostro kłamczy w swych zachwytach.

Pora na mięsko, czyli fabułę i świat przedstawiony. Tak więc w 2014 roku stworzono substancję, której rozpylenie w atmosferze miało zapobiec globalnemu ociepleniu, ale… (dźwięk dla podkreślenia) oczywiście wszystko poszło w łeb. Temperatura tak gwałtownie się obniżyła, że Ziemia w krótkim czasie zmieniła się w wielką śnieżkę. Niedobitki ludzkości schroniły się w super nowoczesnym, samowystarczalnym pociągu zbudowanego przez człowieka nazwiskiem Wilford (gra go Ed Harris). Skład ciągle jedzie, objeżdżając w przeciągu roku kulę ziemską. W wagonach jest praktycznie wszystko: szkoły, warsztaty, szklarnie, farmy, strefy rozrywki oraz zamieszkania. Niestety, jak to w typowej postapo, ludzie nie zjednoczyli się w obliczu kataklizmu. W pociągu istnieje bowiem ścisły system kastowy. Na przedzie pociągu w luksusowych warunkach mieszkają bogacze, którzy nic nie robią poza robieniem sobie dobrze. Dalej żyją rozmaici pracownicy zajmujący się usługami, czy produkcją. Na samym końcu pociągu, gdzie dociera najmniej ciepła i środków do życia ulokowano w ścisku „biedotę”, czyli według filmu ludzi, którzy na przejażdżkę załapali się przypadkiem. Biedota też nic nie robi produktywnego. Tylko narzekają na złe traktowanie przez strażników i kombinują bunty, brutalnie tłumione przez żołnierzy Wilforda.

W momencie rozpoczęcia akcji filmu mija siedemnasty rok od kataklizmu. Zawiązuje się kolejna rebelia biedoty, którego duchowym przywódcą jest, grany przez Johna Hurta, okaleczony starzec Gilliam, ale za działanie odpowiada główny bohater filmu, mężczyzna imieniem Curtis, grany przez Chrisa Evansa. Buntownicy pragną przedrzeć się na przód do pociągu, do Wilforda, by przejąć władzę nad składem i kluczową osobą, aby tego dokonać jest były technik Namgoong Minsoo, bowiem potrafi on otwierać grodzie między wagonami. Film na wstępie nie poraża fabułą, ale intryguje swoim światem. Gdy poznałem już sytuację i sposób życia biedoty, aż chciałem żeby buntownicy zaczęli wreszcie działać, by zobaczyć resztę tego pociągu. Środek Arki Przyszkości jest najbardziej interesującą, pełną akcji i dramaturgii częścią widowiska, z paroma niezłymi zwrotami akcji. Sporo się wtedy dowiadujemy o pociągu oraz mentalności jego lepiej usytuowanych mieszkańców. Wtedy jednak zdarza się trzeci akt wyjaśniający jednym, cholernie długim i nudnym monologiem całą misterną intrygę, a potem następuje mało sensowny finał. Ten trzeci akt zburzył we mnie radość czerpaną z seansu.

Film i jego świat nie są szczególnie logiczne. Oczywiście widać, że w pewnym stopniu odrealnienie tego co widzimy było celowe, żeby móc sprzedać parę metafor o ludzkości i symbolicznych scenek. Aktorzy nieźle się w tym odnaleźli i kreacje bardzo mi się podobały. Niestety moim zdaniem się w tym odrealnieniu pogubiono, za mocno, by przełknąć przeróżne głupotki. Chociażby taka szybka epoka lodowcowa jest równie niemożliwa co w filmie Pojutrze. Sam pociąg też nie jest logiczny. Podobało mi się to jak wygląda, jak działa, jak się na nim żyje. Te wszystkie wagony służące różnym konkretnym celom, kręcący się w tle ludzie oraz czczenie lokomotywy jako najwyższej świętości, a pociągu jako nowego świata daje ułudę, że to świat z krwi i kości. Z drugiej strony mamy ten brak jedności i nie jasne wyjaśnienie okrutnego traktowania ludzi z końca pociągu, a potem dziwienie się ich buntom. W dodatku nikt nie mówi czemu w zasadzie pociąg musi wciąż jechać. Z punktu widzenia przetrwania mało w tym sensu, bo zużywa się cenne zasoby oraz ryzykuje wypadek na trasie, a w dodatku pojawiają się kolejne fabularne luki. Dlaczego pociągu nie zniszczyły katastrofy w rodzaju lawin, albo jakim cudem tory w tym środowisku wciąż są w dobrym stanie technicznym i nie przykryte przez śnieg? Wyjaśnienia na końcu filmu są z całkiem z czapy, tylko pogłębiają niewiarę w wiarygodność tego świata. Pociąg jedzie osiemnaście lat, zostaje zaznaczone, że wysoka umieralność wśród biedoty istniała od początku i ich populacja ciągle spadała. Tymczasem gada się o tym, że pociąg się co jakiś czas przeludnia, więc muszą czasem zredukować populację jakby jechali na tym wózku od pokoleń. Jeszcze twierdzenia Minsoo, że można przeżyć poza pociągiem, niepodparte prawie żadnymi wyjaśnieniami. Niestety koncertowo zepsuto świat, który potencjalnie mógłby być bardzo interesujący.

Co do postaci, szybko okazuje się, że wszyscy są równie odrealnieni co ten świat. Biedacy chcą zdobyć władzę, bo ich źle traktują, ale nie wiadomo co planują z tą władzą zrobić. Nie wiadomo czemu ktokolwiek toleruje bogatych nierobów, a wszyscy bez wyjątku dziwnie się zachowują. Z drugiej strony te oznaki powszechnego szaleństwa wydają się pasować do realiów kilkuset ludzi zamkniętych w stalowej puszce, więc da się to przełknąć. Curtis w swych naiwnych ambicji oraz niegasnącej determinacji jest całkiem sympatyczną postacią i można mu współczuć, gdy zwierza się z osobistej tragedii. Wilford z kolei, mimo fajnej charakteryzacji i gry aktorskiej Eda Harrisa, mimo całego budowania tej postaci podczas drogi bohaterów przez pociąg, okazuje się tylko groteskowym, nawiedzonym kaznodzieją, który chciał kontrolować ludzi jak pionki, jak elementy pociągu. Namgoong Minsoo wydaje się totalnym ćpunem, ale szybko odnosimy wrażenie, że co innego jest z nim nie tak. Mason, jedna z ważniejszych osób po Wilfordzie w pociągu, grana przez Tildę Swinton jest uroczo odrealniona. Poza tym mamy wściekłą, czarnoskórą mamuśkę, gotowego do akcji młodzika, czy ponurych fagasów w garniakach. W sumie pod względem postaci film jest bardzo ok.

Wizualnie za to jest naprawdę dobrze, przynajmniej w środku pociągu. Każdy wagon wygląda inaczej i można odnieść wrażenie, że mogłoby to działać w prawdziwym świecie. Wnętrza oddano szczegółowo, pełno tam przeróżnych rzeczy oraz kręcących się  i używających ich ludzi. Też widać tutaj to odrealnienie charakteryzujące fabułę. Niektóre wnętrza wyglądają na nowiuśkie oraz fikuśne, szczególnie na przedzie pociągu, jakby wyjęto je z Orient Expressu w najlepszym okresie. Niemal wszystkie sceny dzieją się wewnątrz pociągu. Czasami jednak pokazują co jest za oknem, a nawet dostajemy widoczki z zewnątrz całego, wygenerowanego komputerowo pociągu. Trochę pojawiają się tu problemy z konsekwencją. Akcja filmu odbywa się w ciągu jakiś dwóch dni. Tymczasem raz pociąg jedzie przez góry, potem pośród statków po płaskim, a potem znowu góry. Strasznie dużo tu gór. Efekty specjalne wyglądają dobrze, a film jest całkiem brutalny. Widzimy jak traktują i żyją biedacy, podczas walki leje się jucha, zaś bohaterowie pod koniec są cali poobijani.

Muzyka wprawdzie nie została mi w głowie po seansie, ale jest odpowiednia do nastroju danych scen. Lubią tu podkreślać ciszą, albo melancholijnymi nutami sceny metaforyczne.

Arka Przyszłości okazała się całkiem niezłym do oglądania filmem, ale mocno specyficznym. Sam koncept jadącego bez końca pociągu nie ma zbytnio logiki, a w środku czeka na nas kompletnie odrealnione społeczeństwo. Z drugiej strony przez 2/3 filmu fabuła jest na tyle dobrze zrealizowana i angażująca, że da się wciągnąć w ten dziwny świat. Potem jednak akcja zwalnia jak po zaciągnięciu hamulca awaryjnego, a my dostajemy cholernie długie, nudne oraz niweczące imersję wyjaśnienia co to, a na co to, a i tak nie dostajemy wszystkich odpowiedzi, tylko niesatysfakcjonujący finał. Jednak mimo kiepskiego, trzeciego aktu, całkiem dobrze się bawiłem z tym filmem. Jak ktoś lubi postapo, może sobie zerknąć.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Fantastyczne filmy 8 – Jedzie pociąg, jedzie pociąg, przez lodową krainę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s