Disneyowski maraton 16 – Kopciuszek 3: Co by było gdyby…

Przy Kopciuszki ludzie z Disneya tak się rozpędzili, że zrobili nie jedną, ale aż dwie kontynuacje na rynek domowy. Pierwszą z nich już obejrzałem, teraz pora na Kopciuszka z numerkiem trzy:

Sequel z 2002 roku okazał się ładnym, ale koszmarnym fabularnie tworem, którego nie poleciłbym nikomu. Tymczasem drugi sequel z 2007 roku, sprawia o niebo lepsze wrażenie już od pierwszej minuty. Dużym plusem jest też to, że film jest pełną trójaktową historią, a nie kilkoma luźno powiązanymi opowiastkami.

Fabuła

Mija rok od zaślubin Kopciuszka i królewicza. Na jubileusz wybierają się konno do lasu, gdzie czarodziejskie przyjęcie gotuje im wróżka chrzestna. Tymczasem posiadłość zamieszkana przez macochę i jej beznadziejne córki bez fachowej ręki Kopciuszka zamieniła się w ruinę. Anastazja, zaczynająca marzyć o innym życiu, widzi przejazd królewskiej pary i postanawia ich śledzić. Udaje jej się podkraść różdżkę wróżki, która w wyniku przepychanki zostaje zamieniona w kamień. Macocha po prezentacji możliwości różdżki bez wahania decyduje się wykorzystać magię do zmienienia biegu historii i cofa czas do momentu, w którym szklany pantofelek został użyty do znalezienia panny z balu. Dzięki magii macocha sprawia, że obuwie pasuje na niekształtną stopę Anastazji oraz omotuje umysł królewicza. Kopciuszek, czująca, że coś jest nie tak, rusza wraz ze swymi zwierzęcymi przyjaciółmi do zamku, by zawalczyć o swego ukochanego.

No i to jest kreatywna fabuła, a nie ta sztampa zaprezentowana w poprzednim sequelu. Wątki w filmie napisane są zgrabnie oraz płynnie przechodzą jeden w drugi, sprawiając, że dobrze tą historię się ogląda. Naprawdę, to godziwa fabuła. Ciekawa sprawia, że w sumie Kopciuszek 3 nie informuje czy wydarzenia z Kopciuszka 2 są kanoniczne, czy nie, ale myślę, że jednak nie są i w sumie dobrze.

Postaci

Generalnie, prawie wszystkie ważniejsze postaci w filmie… pochodzą z oryginału. Jedyną osobą z dwójki obecną w trójce jest Prudencja, która tutaj wyraźnie pełni rolę przełożonej służby i zdecydowanie ma więcej wigoru od tej sztywnej, wygłaszającej zasady kukły jaką wykreował poprzedni film.

Sam Kopciuszek dostał świeżą dostawę życia i ponownie jest sympatyczną dziewczyną. W dodatku teraz ma wreszcie okazję samemu pomyśleć oraz coś zdziałać. Musi walczyć o swego królewicza, ponownie wytyczyć drogę do jego serca, by przebić się przez czary macochy. Trafia nawet do sceny akcji, w której mogła stracić życie.

Postaci poboczne jak już wspomniałem, są niemal wyłącznie ograniczone do tych z pierwszego filmu i bez wątpienia lepiej je potraktowano niż w poprzedniej kontynuacji. W końcu królewicz dostaje trochę więcej czasu ekranowego i wreszcie mamy okazję nieco go poznać. Dalej jest nieciekawym, niezbyt rozgarniętym pięknisiem, ale pokazują nam jego relacje z ojcem, że miał matkę oraz że prawdziwie kocha Kopciuszka. Król znowu jest zabawny i zdolny do iście nie królewskich zachowań. Jego też trochę rozbudowują, a nawet dostaje scenę sentymentalną. Szkoda tylko, że nie ma za wiele gagów z nim i starym księciem, ale nie można mieć wszystkiego. Stary książę nawiasem mówiąc też dostarcza trochę śmiechu. Myszki ostatnim razem najgorzej nie wypadły, ale teraz jest tylko lepiej, no i przydają się na coś. Aktywnie pomagają Kopciuszkowi ponaprawiać bałagan narobiony przez macochę i jej córy.

Apropo nich, również wypadają o niebo lepiej. Macocha znowu jest pyszną, elegancką damą o złowrogich minach, a jej aroganckie córki zabawnie pozbawione manier i skłócone ze sobą. Nawet kot Lucyfer ma pewną rolę do spełnienia w filmie, poza gonieniem myszy. Jeszcze trzeba wspomnieć, że tak jak hrabina, Gryzelda i Lucyfer są bez wątpienia czarnymi charakterami, sprawa ma się inaczej z Anastazją. Okazuje się, że ona też marzy o miłości i szczęściu, więc początkowo z ochotą godzi się na niegodziwe zaklęcia matki, ale potem, po rozmowach z kolejnymi postaciami zaczyna żałować i czuć skruchę. To jest rozwój postaci, a nie to coś, co z nią zrobili w poprzednim filmie. Przy okazji, o piekarzu nigdzie nie wspominają, dlatego myślę, że ten film jednak nie ma za wiele wspólnego z dwójką.

Wygląd

Szczerze mówiąc byłem zaskoczony już od pierwszych chwil. Tła ponownie są bardzo ładne i szczegółowe, choć miałem nieliche wrażenie, że poprzedni sequel w tej kwestii lepiej oddawał ducha oryginału. Niemniej mamy teraz okazję zobaczyć znacznie więcej tego bajkowo, XIX-wiecznego pałacu królewskiego niż w poprzednich filmach. To śliczne miejsce. Jest też parę innych miejsc, jak port, czy las, ale generalnie większość akcji dzieje się w pałacu.

To co jednak przykuwa bardziej od teł to wygląd postaci. Kiedy zobaczyłem pierwszy raz Kopciuszka, zrobiłem „wow, wygląda prawie jak w oryginale” i tak jest z całą obsadą. Zdecydowanie bardziej postarali się tutaj oddać pierwotny wygląd postaci. Szczególnie było widać to w przypadku hrabiny i jej szkaradnych córek. Animacja również wypada znacznie lepiej. Wprawdzie nie widzimy nigdy tłumów postaci na ekranie, jednak jakaś służba kręci się po korytarzach, a wszystkie sceny wypadają bardzo estetycznie i płynnie. Efekty magii wyglądają całkiem nieźle i mamy trochę nienajgorszych scen akcji. Naprawdę solidna robota.

Muzyka

Nie będzie zaskoczenia. Muzyka również wypada lepiej i jest nowa, nie zrobiono po prostu aranżacji starych utworów. Tak samo piosenki, są nowe oraz brzmią mile dla ucha. Piosenka na otwarcie jest wprawdzie dość standardowa o magii, marzeniach i rocznicy małżeństwa Kopciuszka oraz królewicza, ale dobrze się jej słucha. Widać przy niej niewesołe życie córek hrabiny po odejściu „służącej”. Jest też piosenka Kopciuszka o tym, że taniec z pierwszego filmu był jak sen i że ona sprawi, żeby się ziścił. Miło podkreśla, iż dziewczyna jest tym razem postacią, która potrafi zrobić coś samemu. Najfajniejsza jest chyba jednak żywa, piskliwa piosenka myszek o balu. Jest urocza, ma fajny rytm i chwytliwy refren.

Dubbing

Nie wiem czy to sprawka reżysera dubbingu, czy pieniędzy, ale w kwestii polskiej lokalizacji również się postarano bardziej. Dialogi są żywe i czasem z przysłowiowym jajem. Katarzyna Tatarak ponownie podkłada głos Kopciuszkowi, ale teraz odgrywana dziewczyna brzmi jak żywa osoba, a nie odczytany na głos tekst. Ewa Decówna również powtarza rolę macochy i również jakimś cudem wypada lepiej. Jerzy Łapiński jako król był całkiem sympatyczny. Tak samo Wojciech Paszkowski jako Jacek i Janusz Wituch jako Kajtek. Inni również dobrze pasują do swoich ról. Piosenki fajnie brzmi. Ogólnie rzecz ujmując, jest dobrze.

Morał i słowo na koniec

Jakiż widać w tym morał? Według mnie, że czasem trzeba zawalczyć o swoje, że prawdziwa miłość nie rdzewieje i że lepsza jest szczerość od udawanego szczęścia, co pokazała końcowa przemiana Anastazji.

Kopciuszek 3 okazuje się o niebo lepszą kontynuacją starego klasyka od filmu z 2002 roku, być może nawet jedną z lepszych disneyowskich kontynuacji w ogóle. Tamten był zrobionym na siłę gniotem, w którym tylko graficy się postarali, a tutaj jest niezła fabułka, kilka fajnych motywów oraz miłe dla ucha piosenki. Polecam obejrzeć.

Kopciuszek za mną, teraz pora na Alicję w Krainie Czarów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s