Fantastyczne książki 7 – Nie mam ust, a muszę krzyczeć

Tym razem Rzut okiem na dzieło literackie, które uzyskało w świecie renomę, czyli na wspomniane w tytule opowiadanie science-fiction Harlana Ellisona z 1967 roku. W oryginale: I have no mouth and i must scream.

Autor przedstawia nam w swojej historii autentycznie paskudną wizję świata po trzeciej wojnie światowej. W jej trakcie poszczególne strony konfliktu stworzyły superkomputery zwane w skrócie AS do obliczeń na cele wojenne. Jednak jeden z nich w pewnym momencie uzyskał samoświadomość, po czym połączył się z pozostałymi superkomputerami stając pojedynczą wszechpotężną istotą. Niepowstrzymany AS unicestwił wkrótce całą ludzkość. No prawie całą. Pozostawił przy życiu piątkę ludzi i uwięził ich w podziemnym kompleksie ciągnącym się pod całą powierzchnią zniszczonej Ziemi.

Wiedziałem, że jest to opowieść o totalnej beznadziei, ale nie spodziewałem się aż tak namacalnego uczucia beznadziejności. Piątka pozostawionych przy życiu ludzi: Ted, Nimdok, Gorrister, Benny i Ellen nie została zabita, ponieważ… inteligenta, sadystyczna, trawiona wieczną nienawiścią oraz wszechwładna maszyna postanowiła zrobić z nich swoje zabawki. Przez ponad sto lat dla własnej uciechy torturuje tych ludzi fizycznie i psychicznie na najrozmaitsze sposoby. Odmawia im śmierci, ciągle odmładzając, żywiąc paskudztwami swej produkcji oraz utrzymując przy życiu. W dodatku autor serwuje nam dosadne opisy niektórych spośród tych zmyślnych tortur.

Kiedy zwykle daje się bohaterom chociaż minimalną szansę na podjęcie walki w jakiejś formie, tutaj to niemożliwe. Nie ma ani promyka na przetrwanie. Sprawa jest od dawna przegrana, superkomputera nie można zwyciężyć, czy zniszczyć (choć bohaterowie o tym fantazjują), by przywrócić  Ziemię ludziom. AS na tym etapie jest niepodzielnym władcą planety, a ludzka cywilizacja jedynie wspomnieniem w głowach jej ostatnich przedstawicieli. Jedyne o czym marzą ci zrujnowani trwającą wiek udręką ludzie to zbawienie w śmierci, tylko tak mogliby uciec od ASa. Zaiste, klimat beznadziejności jest najmocniejszą stroną opowiadania.

Poza tym to jednak opowiadanie sprzed 50 lat i wyraża ówczesne obawy przed rozwojem technologii oraz ówczesną wizję złowrogiej, nienawidzącej ludzkości sztucznej inteligencji. W porównaniu do dzisiejszych odpowiedników, superkomputer AS stanowi ciekawy kontrast. AS jest bowiem… inspirowany faktycznymi komputerami z epoki. Jest więc olbrzymim urządzeniem, na które składają się nieliczone szafy komputerowe pełne lamp oraz przekaźników, czy ciągnące się przez setki mil obwody drukowane. Z perspektywy dzisiejszego czytelnika jest więc to bardzo retro science-fiction. W dodatku komputer jest wszechwładny w swojej domenie i może robić niemal wszystko co mu się podoba. Tworzyć omamy, modyfikować umysły oraz ciała ludzi, a nawet pozornie żywe, materialne istot. Wręcz boskie przymioty, tylko że w zasadzie nie jest powiedziane dlaczego on to potrafi i jak to robi. Nie ma mowy jak zniszczył ludzkość, skoro Asy miały być od wykonywania obliczeń, ani nawet w jaki sposób utrzymuje sprawność swojego sprzętu (pojawia się tylko informacja, że bezlitośnie wyrzuca zużyte elementy). Wprawdzie to krótkie opowiadanie, ale w tym wypadku te niedopowiedzenia mi przeszkadzały.

A jak się czytało? Ogólnie to… nieźle, choć nie jest to opowiadanie do poduszki, czy takie do którego moim zdaniem warto wracać. Autor nie stronił od drastycznych scen. Jest tu ostry język oraz mnóstwo elementów obrzydliwych i gore. To pomaga zbudować obraz całkowitej bezradności zdanych na łaskę niemyślącej po ludzku maszyny. Poza tym nie powiem, żeby lektura wpłynęła na mój światopogląd odnośnie rozwoju technologicznego, czy ludzkiej psychiki. Po prostu poznałem jak jakiś człowiek wyobrażał sobie taki czarny scenariusz pół wieku temu. I w zasadzie tylko jako ciekawostkę dawnego science-fiction mogę Nie mam ust, a muszę krzyczeć mogę polecić.

Swoją drogą, opowiadanie jest krótkie, bardzo mało materiału źródłowego, a mimo to w roku 1995 firma The Dreamers Guild stworzyła opartą o nie kultową grę przygodową o tym samym tytule. Ponoć jest równie drastyczna co i tekst Ellisona. Może kiedyś i po nią sięgnę.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Fantastyczne książki 7 – Nie mam ust, a muszę krzyczeć

  1. Nie miałem jeszcze okazji sięgnąć po „I Have No Mouth And I Must Scream”, aczkolwiek słyszałem o tym opowiadaniu wiele dobrego, a i sama gra na podstawie tej książki widnieje na liście tytułów, które muszę wreszcie przejść. Twoja recenzja sprawiła, że jeszcze bardziej mam na to ochotę!

    Polubione przez 1 osoba

  2. To chyba niezupełnie mój gatunek literacki. Po lekturze „Roku 1984” Orwella przysięgłam sobie nigdy więcej nie sięgać po tego typu pozycje. Przytłaczało mnie właśnie to uczucie beznadziei, bezradności, wszechogarniającego zniszczenia. Nie, zdecydowanie nie sięgnę po tę książkę.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s