Jęki w zaułku, cz. 1

Kurczę. Napisałem na blogu już tyle opinii, ale wciąż nie zamieściłem żadnego mojego własnego tekstu w wordpressowym wydaniu. Czas to zmienić. Poniżej znajdziecie w zasadzie zajawkę krótkiego opowiadania, które właśnie redaguję.

1.

Marveil Road jak zwykle było zatłoczone o tej porze. Środkiem ulicy parły sznury automobilów głośno hałasując silnikami, a szerokim chodnikiem maszerował nieprzebrany tłum. Robert spokojnie przyglądał się tej rzece mijających go istot różnego rodzaju. Ludzie tacy jak on, wyniosłe elfy, krępe krasnoludy, a nawet górujący nad innymi orkowie, czy kudłaci zwierzoczłecy. Uliczni sprzedawcy wołali na nich oferując szybki posiłek, gazety, czy pucowanie butów. – Jakim cudem ta mozaika może razem tworzyć wspólnie wspaniałe Coldens? – rozmyślał ten drobny, ciemnowłosy mężczyzna około czterdziestki. – Chyba tylko dzięki nam, którzy spajają ten jakby olbrzymi organizm – gładząc swoje wąsy spojrzał w górę, na las wznoszących się ku nocnemu niebu wieżowców, gdzie ciemność rozświetlają nowoczesne, elektryczne latarnie uliczne oraz oświetlenie wystaw sklepowych. Roberta wypełniała duma. Takie wykorzystanie energii elektrycznej wciąż stanowiło fanaberię w większości miast cywilizowanego świata. Jego blondwłosy, młody towarzysz spojrzał z pogardą na przepełnionego spełnieniem mężczyznę, bowiem tani surdut zdradzał, że Robert piastował funkcję co najwyżej niskiego szczebla urzędnika w pobliskim gmachu władz miejskich.

– Z ketchupem, czy z musztardą? – zapytał krasnoludzki sprzedawca, wsadzając grzaną kiełbaskę do bułki.

Jego słowa wyrwały obu z zamyślenia.

– Oba z musztardą. – odparł Robert, sięgając do portfela po gotówkę.

Nastąpiła wymiana. Banknot w zamian za dwie ciepłe, owinięte w papier bułki. Nim jednak mężczyzna wgryzł się w pierwszą z nich, spojrzał na swojego znudzonego towarzysza. Długowłosy blondyn miał wręcz niezdrowo blado cerę i raczej kobiecą urodę, co dodatkowo podkreślał kolczyk w prawym uchu oraz czerwona szminka na ustach. Robert jednak nie komentował jego wyglądu. W Coldens żyło wielu dziwaków, to miasto dla wszystkich. Bardziej interesowały go wątpliwe referencje na podstawie, których przyjęto chłopaka od razu na stanowisko niemal równe jemu. Niemniej dostał zadanie wdrożenia młodzieńca i miał zamiar zrobić z niego należycie funkcjonujący trybik w organizmie miasta.

– Chcesz jednego, Archibaldzie? – zapytał młodzieńca, oferując jedno z zawiniątek.

Blondyn powoli spojrzał na niego z wyrazem zaskoczenia, ale po chwili jego czerwone usta wykrzywił grymas obrzydzenia.

– Jak możesz jeść to świństwo? – odparł aroganckim tonem.

W parze z urodą szedł bardzo wysoki jak na mężczyznę głos. Ten to bez problemu mógłby udawać niewiastę, a imię zupełnie do niego nie pasuje – pomyślał Robert, wzruszając ramionami.

– Po pierwsze, Archibaldzie, mówiłem ci byś zwracał się do mnie per pan Garson. Po drugie, trzeba jeść, aby mieć siłę, a w naszej służbie nie zawsze mamy czas jadać w domu – odparł  urzędnik. – Doprawdy, nie sądziłem, że będę musiał cię wychowywać od podstaw,  żółtodziobie.

W odpowiedzi Archibald rzucił mu spojrzenie pełne nienawiści.

– Dlaczego zmusza mnie „Pan” abym za panem łaził po takich… miejscach i to po godzinach pracy? – zapytał z wyraźną niechęcią do towarzyszenia przełożonemu.

– Mówiłem, Archibaldzie, pracujemy po wiele godzin, więc nie ma czasu na strojenie obiadków w domu, dlatego pokazuję ci, gdzie w okolicy można coś szybko wrzucić na ząb za nieduży pieniądz. – odpowiedział Robert z miną i głosem nauczyciela niezadowolonego z braku postępów u ucznia.

Blondyn zaśmiał się nieprzyjemnie, spoglądając na stary, blaszany wózek należący do brudnego od tłuszczu i sosów, krasnoludzkiego właściciela. „Lokal” w sam raz dla „Pana Roberta” – pomyślał z aroganckim uśmieszkiem. Przełożony irytował go. Nie tylko sam był z rodzaju służalczych, bezkrytycznych pionków to jeszcze próbował przekształcić na tą modłę Archibalda.

– To mi pokazałeś. Mogę już iść? – mruknął tylko, odwracając się od towarzysza.

– Moment – Robert przełknął kolejny kęs. – Jeszcze nie skończyłem z tobą, żółtodziobie. Przejdziemy się – wskazał głową kierunek.

Przełożony, opychając się bułkami, ruszył przed siebie wzdłuż mokrego od niedawnych deszczy Marveil Road. Archibald niechętnie poszedł w jego ślady. Sytuacja zmuszała go do zachowania tej posady, pomimo jego osobistych odczuć wobec Roberta Garsona.

 

Następna część

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jęki w zaułku, cz. 1

  1. Urban fantasy połączone z noir – ciekawie, ciekawie. Zdarzają ci się drobne błędy (interpunkcyjne czy ortograficzne), ale ogólnie przyjemnie się czyta. Za to nieprzyjemni są obaj bohaterowie – na miejscu krasnoluda rzuciłabym w nich tymi bułami prosto w twarz, stroną posmarowaną musztardą. Trochę jeszcze się waham, czy chcę ich polubić czy nie, bo w opisie bardziej skupiłeś się na cechach fizycznych (uważaj na inwentaryzację, było blisko przy „rozmyślał ten drobny, ciemnowłosy mężczyzna około czterdziestki. ” i przy szczegółach dotyczących Archibalda). Zerknę, co się dzieje w kolejnej części, tu na razie nie widzę, do czego zmierza historia – choć mamy hak na końcu, Archie siedzi w tej robocie, bo musi, ciekawe czemu?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Galliusz

      Jak miło wreszcie zobaczyć merytoryczny komentarz odnoszący się do któregoś z moich opowiadań i śpieszę z odpowiedzą 🙂 Co do błędów, nigdy nie potrafię ich wszystkich wyeliminować, nieważne ile bym patrzył na tekst. Co do bohaterów, chyba za bardzo skupiłem się na zrealizowaniu zamysłu urodzonego w głowie niż konstrukcji występujących w nim postaci. Co do opisów, zawsze mi ciężko znaleźć złoty środek między zadowalającą ilością szczegółów, a odpowiednią „żywością” takiego opisu.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s