Fantastyczne filmy 7 – Kolor Magii

Nie spodziewałem się tego zupełnie, ale za sprawą jednej osoby, z którą oglądałem Wiedźmikołaja, poszedłem za ciosem i zobaczyłem drugą aktorską ekranizację prozy Pratchetta:

Kolor Magii, podobnie jak Wiedźmikołaj, to telewizyjna produkcja, nieco późniejsza niż tamten film, również podzielona na dwie części. Tym razem to nie jest ekranizacja jednej powieści, ale łączy w sobie wątki z aż dwóch: Koloru Magii i Blasku Fantastycznego. Niestety nic się nie zmieniło w mojej znajomości Świata Dysku. Nie czytałem oryginalnych powieści, więc nie wypowiem się o jakości ekranizacji, ale po seansie czuję się bardzo zachęcony kiedyś to zmienić. Poważnie.

Ciężko mi bezspoilerowo streścić fabułę biorąc pod uwagę, że to ekranizacja aż dwóch książek, ale spróbuję. Tak więc do miasta Ankh-Morpork przybywa Dwukwiat, pierwszy turysta Świata Dysku. Zbieg okoliczności sprawia, że spotyka go Rincewind, tchórzliwy i nieudolny mag. Od tego momentu dwójka ta przeżywa kolejne przygody, a w międzyczasie mag Trymon kombinuje złe rzeczy na uniwersytecie. I na takim streszczeniu skończę. Kurczę, w filmie tyle się dzieje, że aż się zastanawiam ile tego może być w książkach. Jest naprawdę nieprzewidywalnie i dziwacznie, ale wydaje mi się, że mniej niż w Wiedźmikołaju. Przy okazji dostajemy kupę śmiechu, świetnych dialogów oraz scenek z naprawdę specyficznego zmyślonego uniwersum. No i jest więcej akcji. Tym razem mniej się nudziłem.

Jeśli idzie o wygląd, Kolor Magii wygląda dużo lepiej od Wiedźmikołaja. Ładniejsze i bardziej szczegółowe są stroje oraz scenografie. Zdecydowanie lepiej można się wczuć w Świat Dysku, gdy widać, że aktorzy nie są ubrani w teatralne stroje z odzysku, a ulica Ankh-Morpork wygląda na ulicę tego miasta, a nie ucharakteryzowaną dróżkę z jakiegoś angielskiego miasteczka. Śmierć teraz bardziej wygląda jak szkielet, a nie jak truposz z gumy. Co do efektów specjalnych w Kolorze Magii jest znacznie więcej efektów komputerowych, zarówno w przypadku magii, jak i stworzeń. Chociaż był to już rok 2008, nie wygląda to za dobrze, a tutaj można się temu dobrze przyjrzeć, więc jeszcze bardziej psuje efekt. Jeśli idzie o aktorstwo… Naprawdę byłem pod wrażeniem obsady w filmie telewizyjnym. David Jason może nie był gwiazdą, ale tu grał Rincewinda, a w Wiedźmikołaju pomocnika śmierci. Ciekawe, chociaż nie powiem, by mi się tutaj jego występ podobał. Sean Astin, Sam z ekranizacji Władcy Pierścieni, gra tutaj Dwukwiata i to urocza rola. Jeremy Irons jako patrycjusz Ankh-Morpork zaiste wygląda świetnie, zaś Tim Curry jako czarny charakter jest zawsze dobry, więc i na Trymona dobrze się patrzy, a i niektórych innych przewijających się na ekranie aktorów skądś się kojarzy, chociażby z głosu (Śmierć mówi głosem Christophera Lee).

Co do muzyki jest lepsza, ale… dalej żadna nuta nie pozostała mi w głowie.

Nie powiem, że Kolor Magii jest świetnym filmem, bo to telewizyjna produkcja o ograniczonym budżecie, ale było naprawdę nieźle. Wydaje mi się, że moje odczucia są podobne co wobec Wiedźmikołaja, a nawet ciut cieplejsze. Tak. Chociaż film też ma swoje dłużyzny i inne wady, koniec końców podobał mi się ciut bardziej. Nie jest to „must see” dla fanów ekranizacji książek, ale można zobaczyć i nieźle się zabawić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s