Fantastyczne filmy 6 – Wiedźmikołaj

Dzisiaj będzie taka krótsza opinia o czymś na co przypadkiem trafiłem grzebiąc po kanałach telewizyjnych:

Oto Wiedźmikołaj, czyli telewizyjna ekranizacja powieści o tym samym tytule pióra nieodżałowanego Terrego Pratchetta. Szczerze mówiąc, chociaż Pratchett to taka trochę legenda fantastyki dzięki Światowi Dysku, nie znam za bardzo jego twórczości. Czytałem tylko jedną powieść, nie grałem w gry oparte o Discworld, a to jest pierwsza ekranizacja tych książek obejrzana przeze mnie.

Fabuła wygląda tak. Gildia zabójców dostaje zlecenie na Wiedźmikołaja, czyli odpowiednika Świętego Mikołaja w Świecie Dysku i wysyła na nie psychopatycznego osobnika znanego jako Herbatka. I Wiedźmikołaj faktycznie znika w Noc Strzyżenia Wiedźm (kiedy to powinien rozwozić prezenty). Jedna z najistotniejszych postaci w książkach Pratchetta, Śmierć, postanawia go zastąpić, jednocześnie zatajeniem prawdy pośrednio nakłania swoją wnuczkę Susan do rozpoczęcia jej własnych poszukiwań Wiedźmikojała, którego odnalezienie okazuje się istotne dla losów świata. Chyba starczy taki zarys, bo spoilowanie Pratchetta to trochę grzech.

Powiem tak. Nie znam oryginalnej powieści, ale jak wspominałem, jakąś książkę ze Świata Dysku czytałem i mam pewne pojęcie o specyficznym stylu Pratchetta oraz humorze jego uniwersum, a jednak… Muszę uznać ten film za dość specyficzny. Mam wrażenie, że wiele dziwactw Discworld o niebo lepiej wygląda w formie czytanej do własnoręcznego wyobrażenia sobie niż jako film, w którym zrobiono to dla nas. A dziwactw jest tu całe mnóstwo, poczynając od szurniętego Herbatki, przez Niewidoczny Uniwersytet po samego Śmierć i jego świetne dialogi.

Co do kwestii wizualnych… Jak na film telewizyjny, które zwykle mają niższe budżety wygląda nawet nieźle w kwestii strojów oraz miejscówek. Widać, kiedy kręcono w jakimś starym zaułku brytyjskiego miasta, a kiedy w studiu filmowym, ale to nie przeszkadza. Efektów specjalnych jest więcej tradycyjnych niż komputerowych i dobrze, bo CGI nie jest zbyt dobre. No i sam Śmierć wygląda baaardzo jak gumowy kostium. Poza tym film nie ma za dużo akcji, czy dynamicznych scen. Czasem wydawał mi się wręcz za bardzo statyczny i za bardzo przegadany. Są całe sekwencje, gdy postaci po prostu mówią.

Co do muzyki… ee, jakoś jej nie spamiętałem.

O postaciach nie będę się za bardzo wypowiadał, bo to jednak interpretacja wizji Pratchetta i pewnie w jakiś sposób odbiegają od oryginałów, ale tak ogólnie mówiąc, są fajne. To znaczy aktorstwo nie jest jakieś doskonałe, ale wszystko jakoś gra i aktorzy pasują do swoich ról. Chyba najlepiej wypada Marc Warren jako Herbatka.

Na koniec rzeknę, że nie mogę ocenić filmu jako ekranizacji bo nie znam oryginalnej powieści, więc ocenię go jako po prostu film. W takim wypadku jest… średni. Nie wiem jak może podchodzić do tego fan Pratchetta, ale dla mnie jako produkcja telewizyjna Wiedźmikołaj wygląda naprawdę ok, ale niczym szczególnie nie zachwyca, bo za specyficzną dziwacznością Świata Dysku. W dodatku jest tak bardzo statyczny i długi, że czułem czasami znużenie. Z ciekawości można zobaczyć, ale nie ma po co wracać do filmu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s