Disneyowski maraton 9 – Make Mine Music

I jeszcze jeden disneyowski film, który widzę po raz pierwszy, a który nie trafił nigdy oficjalnie do Polski. Przy okazji mała ciekawostka. Otóż to kilkuletnie odejście wytwórni od filmów fabularnych na rzecz takich zbiorów krótszych animacji wiąże się z II wojną światową. Większość pracowników firmy jeśli nawet nie trafiła do wojska to została zaprzęgnięta do tworzenia materiałów propagandowych. Innymi słowy Disney mierzył się ze znaczącym ubytkiem siły artystyczno-roboczej, ale jednocześnie nie chciał zamknąć działu odpowiedzialnego za animowane produkcje kinowe. Zatem pozostali pracownicy skupili się na robieniu krótkich animacji, sklejanych potem w widowiska puszczane w kinach.

Make Mine Music z 1946 jest trochę podobne do Fantazji. Także tutaj mamy animacje współgrające z muzyką, tylko tym razem nie są to klasyczne kompozycje, a rozmaite utwory jazzowe , bluesowe, czy nawet operowe, najczęściej wokalne. Niestety nie ma tu żadnego porządku i cały film nie posiada jakiegoś elementu, który by łączył kolejne animacje w coś większego. W Fantazji były scenki z orkiestrą, w Trzech Caballeros scenki z Donaldem, a tu nie ma nic poza planszami z tytułami utworów odgrywanymi oraz śpiewanymi podczas animacji. Sekwencji jest trochę w całym filmie i pokrótce je opiszę.

Sekwencja 1

No to mamy na początek piosenkę o bagnie i to dosłownie, bo mówi nam o Bayou. Zdaje się, że w sposób romantyczny, ale nie wiem do końca. Choć angielski znam, jestem kiepski w rozpoznawaniu słów w piosenkach, zwłaszcza nagrywanych tyle dekad temu. Za to towarzyszy jej ładna, choć krótka animacja czapli przemierzającej pięknie namalowane krajobrazy Bayou.

Sekwencja 2

Dość kreatywna animacja w rytm muzyki jazzowej, w której ołówek w locie „dorysowuje” postaci i elementy otoczenia składające się na amerykańskie życie młodzieżowe lat 40. Wszystko zmierza do tańczenia swingu w miejscowej lodziarni. Animacja nie jest szczególnie płynna i estetyczna niestety, a tła są bardzo uproszczone. W dodatku jest tu trochę niekonsekwencji. Np. jedni ludzie mają normalne oczy, a inni po prostu czarne kropki i jejku, jak to upiornie wygląda. Chyba najsłabsza animacja w całym filmie.

Sekwencja 3

Ładna, trochę surrealistyczna wizualizacja bluesowej piosenki. Główne role grają tu światło i tła, bo animacji w zasadzie jest mało. Szkoda, że piosenka taka smętna.

Sekwencja 4

Krótkometrażówka o baseballu, całkiem zabawna, choć mało związana z muzyką, poza tym, że na początek i koniec śpiewają o baseballiście. Możliwe, że ktoś ją kojarzy z dzieciństwa. Ja kojarzyłem. Bez wątpienie była puszczana w ramach programu, który leciał np. na wieczorynkę w TVP.

Sekwencja 5

Ładna animacja zrobiona ciekawą techniką. Przedstawia dwójkę tancerzy baletowych, kobietę i mężczyznę, tańczących w rytm spokojnej piosenki. Towarzyszą temu ładne, wielobarwne i ciut surrealistyczne tła. Tancerze zdają się tańczyć wszędzie, po niebie, po roślinach. Jeden podskok i nagle lądują na innym planie. Tła są oczywiście rysowane, jednak tancerze widocznie nie są rysowaną animacją, a przetworzonym nagraniem prawdziwych tancerzy.

Sekwencja 6

Tym razem mamy bajkę o „Piotrusiu i wilku” w wykonaniu Disneya. W zasadzie to mogłaby być część Fantazji, ponieważ na samym początku poszczególnym postaciom zostają przypisane dźwięki określonych instrumentów i towarzyszą im później podczas właściwej bajki, ale… co chwila nawija smętny narrator, którego mogłoby tu wcale nie być. Muzyka i animacja by sobie poradziły z opowiedzeniem historii. Ba, wydaje mi się, że krótkometrażówkę stworzono z myślą o tym, by oddziaływała na nas bez wypowiadania słów. Tymczasem ten ciągle nawijający gość irytuje i przeszkadza. Szkoda, że tak psuje wrażenia, bo animacja jest naprawdę fajna, starająca się zachować rosyjski charakter oryginalnej bajki.

Sekwencja 7

Bardzo fajna, surrealistyczna animacja z ożywionymi instrumentami tańczącymi w rytmach jazzu. Dzieją się tu zaiste dziwne rzeczy, ale dzięki dobrej animacji przyjemnie się to ogląda.

Sekwencja 8

Krótkometrażówka o miłości dwóch kapeluszy, męskiego i damskiego na tle amerykańskiego miasta z lat 30. Wydaje mi się, że pojawiała się ona przy okazji programów telewizyjnych, czy innych kompilacji, bo ją kojarzę tak jak animację o baseballu. W każdym razie przygrywa nam ładna piosenka, widzimy ładnie narysowane scenerie miejskie, a i animacja jest całkiem… ładna. Ogólnie fajny patent, że mimo że kapelusze wydają się ożywione, nie potrafią się same poruszać, ale tak jak prawdziwe mogą zostać porwane przez wiatr, albo czyjeś ręce. Los zakochane nakrycia głowy rozdziela i po wielu perypetiach męskiego kapelusza los je ponownie łączy.

Sekwencja 9

I na koniec krótkometrażówka o wielorybie Willim śpiewającym utwory operowe. Willie jest narysowany w sposób bardzo kreskówkowy i nie bardzo mi się podobał, ale dano mu do śpiewania kilka klasycznych operowych utworów, które „zasłyszało się” gdzieś. Animacja też jest fajna i ogólnie cała animacja jest przyjemna do oglądania, a finał nawet mnie zaskoczył. I na tym kończy się Make Mine Music, bez żadnego podsumowania, czy puenty. Po prostu dostajemy napis the end. Szkoda bardzo.

Małe podsumowanie

Tak więc to kolejna zbiórka krótszych animacji, które choć tyczą się w większości muzyki, nie są połączone żadną wspólną nicią. Mimo to, podobało mi się. Naprawdę. Animacje składające są na film są w większości bardzo fajne i dobrze się je ogląda. Są animacje głośniejsze i cichsze, a najważniejsze, że nie ma takiego rabanu jaki robił się w drugiej połowie Trzech Caballeros. Na pewno jednak Make Mine Music nie można zaliczyć do perełek animacji Disneya, ale jeśli ma się godzinkę i chce się odprężyć, można sobie film puścić.

Następnie obejrzę Fun and Fancy Free.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s