Fantastyczne gry 3 – Oneshot

Wciąż mam w zanadrzu parę dziełek, na które „rzuciłem okiem”, więc lecimy dalej. Sektor gier indie to osobliwa sprawa. Chociaż za sprawą Steama generuje on tony nic niewartego barachła, daje też wiele gier dobrych oraz niezwykłych. Pozycją, którą dziś opiszę należy do tej ostatniej grupy.

Czym jest Oneshot? Generalnie to prosta, dwumiarowa przygodówka z widokiem z góry. Przemierzamy fantastyczny świat, zbieramy przedmioty, łączymy je i używamy w odpowiednich miejscach, by przejść dalej. Zagadki nie są pomyślane jako wymagające burzy mózgu bariery niemal nie do przejścia, ale drobne przeszkody na drodze, które pokonujemy w locie. Tak, gra jest łatwa, ale tak naprawdę, nie ma co opisywać bardziej gameplayu, bo nie jest on najistotniejszy w tej grze.

Grafika? To niezbyt piękna retro pikseloza, choć miejscami ma swój urok. Generalnie grafiką nie da się tu zachwycić, ale wykonano ją schludnie i przejrzyście, a każda przemierzana kraina ma swój unikalny, przemyślany styl. Design postaci też można policzyć na plus. Ponadto czasami raczeni jesteśmy całkiem urokliwymi, statycznymi planszami. Przy okazji podróży przygrywają nam za to całkiem miłe dla ucha melodie. Poza nimi paleta dźwięków jest dość ograniczona. Fabułę poznajemy przez okienka z tekstem i portretem mówiącej postaci.

Oneshot błyszczy jednak nie technikaliami, ale świetną i ciekawie zrealizowaną fabułą. Oto zarys: Dziecko z kocimi cechami imieniem Niko (gra nie precyzuje płci Niko, więc każdy może sam to sobie zinterpretować. Dla mnie jest dziewczynką) budzi się w nieznanym sobie miejscu i znajduje żarówkę. Tylko okazuje się, że to nie jest zwykła żarówka. Ta żarówka ma się stać nowym słońcem dla umierającego, okrytego ciemnością świata, a Niko i my jesteśmy jego ostatnią nadzieją. Celowo napisałem „Niko i my”, bo tak naprawdę nie wcielamy się bezpośrednio w nią. Jest główną postacią oraz sterujemy jej poczynaniami, ale tak naprawdę my gramy „siebie”, gracza i jesteśmy przewodnikiem dziecka. W istocie gra w piękny sposób łamie czwartą ścianę, czyniąc z tego część fabuły oraz pozwala nam wpływać na ten świat z racji naszej „pozycji”. Sama fabuła jest dość poważna, ale realizowana jest w sposób bajkowy. Mało tu przemocy, nie wisi nad nami żadne bezpośrednie widmo zagrożenia (no prawie) i praktycznie nie występuje walka. Mimo to interesujące, doskonale nakreślone postaci, z uroczą Niko na czele, świetne dialogi, wątki prezentujące nam informacje o tym świecie i satysfakcjonujący rozwój wydarzeń przykuwają do ekranu. Naprawdę nieźle jak na dzieło trzech osób stworzone przy użyciu RPGMakera.

Nawet świat przedstawiony, mimo że to krótka i prosta gra, okazuje się nieźle rozbudowany i na tyle go poznajemy, że możemy wyobrazić sobie jak tu się żyło oraz żyje. Jest inny niż nas oraz teoretycznie bardziej rozwinięty, bo wszędzie wałęsają się roboty, a jednocześnie nie jest to jakieś sci-fi. Może nie jest to świat w stu procentach wiarygodny, ale zaiste interesuje sposób jego funkcjonowania.

Naprawdę chciałbym więcej napisać, ale to oznaczałoby rzucanie spojlerami, a w tym wypadku nie mogę sobie na to pozwolić. Mogę jedynie was drodzy czytelnicy zachęcić, byście kiedyś spróbowali zagrać w Oneshot. Dla mnie to jedna ze „steamowych perełek”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s