Fantastyczne filmy 3 – Power Rangers na miarę roku 2017?

I kolejny „Rzut Okiem” i uwidacznia się przede mną, że łatwiej jest ocenić czyjąś pracę niż stworzyć własną. Nie oznacza to, że zamierzam zmienić profil bloga wyłącznie na recenzję, zwłaszcza że bardziej uważam to za swoje czysto subiektywne opinie niż prawdziwe recenzje. Po prostu uwiecznienie swojej opinii też mi sprawia jakąś frajdę. A więc do dzieła:

 Źródło obrazu: Filmweb

Tym razem napiszę o nowym filmowym Power Rangers. Nie miałem tzw. hypu na ten projekt, ale jako że byłem jednym z wielu dzieciaków oglądających w okolicach roku 2000 oryginalny (wiem, wiem, nie do końca taki oryginalny, bo wzorowany na japońszczyźnie) serial czułem pewne zainteresowanie. Tak więc obejrzałem film, oczekując że będzie kiczowaty i niepoważny jak przystało na Power Rangers. Niestety prawda okazała się zgoła inna, a omawiane dzieło siłowało się na bycie poważnym oraz mrocznym, co nijak kojarzy mi się z kolorowym oraz niedorzecznym oryginałem.

Zarys fabularny wszystkich inkarnacji Power Rangers jest pewnie znany większości internautów. Oto pojawia się jakieś wielkie zło i grupa nastolatków zostaje przez kogoś wybrana na tytułowych Rangersów, by w kolorowych wdziankach walczyć z potworami, obowiązkowo zasiadając też za sterami wielkich robotów zwanych zordami. Film adaptuje fabułę pierwszego sezonu serialu z wspierającym Rangersów Zordonem oraz złą czarownicą Ritą.

Oglądając film sądziłem, że fabuła będzie niezbyt poważną, szkolną dramą poprzetykaną scenami akcji. Niestety dramy to tu najwięcej, a akcji jest na lekarstwo. Pierwsze 45 minut filmu to zapoznawanie bohaterów przez nas i zapoznawanie się bohaterów ze sobą czego finałem jest odkrycie pod ziemią statku Zordona (który jest tutaj trochę dupkiem) oraz Alphy (który jest tutaj bardziej cyniczny niż zabawny). Każdy z pięciu bohaterów znajduje się w nieciekawej sytuacji życiowej i nie znają się przed akcją filmu. Niestety każe się nam poznać ich tła fabularne (wszystkie oklepane) oraz pierwsze spotkanie przed przejściem dalej. Nuda, ale jeszcze pozostała we mnie nadzieja. Kolejne 45 minut również nie jest lepsze. Drama trwa dalej, a nasi bohaterowie rodem z superbohaterskich filmów Marvela nie kopią od razu tyłków złu, ale wpierw dowiadują się w serii dziwnych zdarzeń, że dostali moce, a potem mozolnie uczą się jak włożyć stroje przy akompaniamencie smęcącego Zordona, że się nie nadają. W międzyczasie pojawia się Rita i robi złe rzeczy w mieście aż w końcu dochodzi do obowiązkowej, przegranej przez bohaterów konfrontacji po której magicznie Zordon ich akceptuje, a oni nagle rozumieją jak mają założyć stroje. Wtedy następuje jedyny fajny moment filmu nawiązujący do serialu, z biegnącymi do boju zordami, z muzyczką „Go, go, Power Rangers” i podobną pompą co w każdym odcinku serialowego oryginału, ale trwa to jakieś… 5 sekund. I wtedy dopiero dostajemy prawdziwą akcję, w ostatnie 30 minut filmu. 1,5 godziny nudy po to by otrzymać średnio zrealizowaną, dłuższą bitkę.

Wizualnie jest okej i od początku było wiadome, że twórcy pójdą we współczesne komputerowe efekty, a nie te klasyczne do dziś stosowane w serialu. Stroje Power Rangersów nawiązują do współczesnych dzieł kultury, jak filmowy Iron Man, czy inny Mass Effect, ale to jest okej. Zordy są całkiem fajnie zaprojektowane i zaanimowane. Rita też daje radę, choć jest tutaj typową w obecnych filmach z supermocami złą pięknością, a nie wrzeszczącą, niską babą. Jakoś ta wrzeszcząca baba z serialu miała więcej charyzmy, tak myślę. Designy kitowców, wyglądających jak golemy z jakiegoś Dungeons&Dragons, czy Goldara, wyglądający jak wielki golem ze złota, już mi się nie podobały. Z wizualiów najgorsze było, że kupa filmu jest po prostu ciemna, a choreografia walki nie powala.

Muzyka… jeśli po seansie nie pamiętam z niego żadnych utworów poza 5 sekundami piosenki z oryginalnego serialu to raczej nie dobrze świadczy o soundtracku tego filmu.

Cóż, uważam, że to słabe dzieło, zarówno jako samodzielny film, jak i adaptacja Power Rangersów. Zastosowany mroczny styl artystyczny, nawiązujący do współczesnych blockbusterów i filmów młodzieżowych nie porwał mnie, zwłaszcza, że nie został moim zdaniem odpowiednio zrealizowany. Film jest nudny i przegadany. Zabrakło humoru i nawiązań do serialowych Rangersów. Mało w nim akcji. Mam wrażenie, że próbując obejrzeć po latach pełen niedorzeczności oraz kiczu serial, bawiłbym się lepiej. Nie polecam.

 

Do zobaczenia,

Astrades

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s