Nie tylko fantastyka 1: Studium w szkarłacie

Dziś chciałbym rozpocząć inną serię wpisów o zbiorczej nazwie „Nie tylko fantastyka” poświęconą rzeczom, które… Cóż, oczywiście nie są za bardzo związane z fantastyką. Moje zainteresowania, jak zapewne każdego człowieka, wykraczają poza nią. Poza tym lubię grać, oglądać filmy i czytać książki, więc materiały na wpisy nie brakuje. Lubię też serie oraz numerki, więc pewnie na „Rzucie okiem” i „Nie tylko fantastyka” się nie skończy. Mam jeszcze pewne pomysł, ale wróćmy do tematu.

Dziś chciałbym pomówić o:

http://ecsmedia.pl/

Dokładnie, o Sherlocku Holmesie, ale nie o jednej z wielu filmowych adaptacji, ale tym oryginalnym, książkowym. „Studium w szkarłacie” z 1887 to pierwsza historia o genialnym detektywie, a także moje pierwsze realne zetknięcie z twórczością sir Arthura Conana Doyla. Wszystko za sprawą posiadanej przeze mnie od paru ładnych lat wielgachnej księgi wydawnictwa REA.

To opasłe tomiszcze zawiera praktycznie wszystkie historie traktujące o Sherlocku Holmes pióra Doyla. Jednak dopiero nie dawno zabrałem się, aby cokolwiek z tego przeczytać, a że lubię zaczynać od początku, więc wybrałem od razu „Studium w Szkarłacie”.

Uwaga, możecie niżej natknąć się na spoilery, chociaż będę starał się ich w miarę możliwości unikać. Tak tylko ostrzegam dla formalności.

Powieść składa się z dwóch części. Pierwsza zaczyna się od narracji doktora Watsona, który powraca z mocnym uszczerbkiem na zdrowiu z kampanii afgańskiej, gdzie był lekarzem polowym. Pozbawiony swego kąta mężczyzna szuka mieszkania, które mógłby utrzymać z wojskowej renty i za sprawą przypadkowo spotkanego znajomego lekarza poznaje inną osobę, także chcącą coś wynająć. Tym kimś jest oczywiście Sherlock Holmes, kombinujący coś właśnie w laboratorium.

Londyn epoki wiktoriańskiej jest oczywiście sportretowany jak żywy, ale to nic dziwnego, jak pisał to człowiek żyjący ówcześnie. Tym łatwiej jest wyobraźni przenieść nas w odpowiednie otoczenie, bo nie spotkamy w „Studium” anachronicznych zgrzytów. Oto epoka dżentelmenów surdutach i kapeluszach oraz robotniczej biedoty. Język powieści też oczywiście będzie inny, ale z racji czytania polskiego tłumaczenia ciężko mi powiedzieć jak bardzo. Tekst był dla mnie przystępny, a nie jakiś archaiczny.

Nie będę tutaj streszczał całej fabuły, bo to nie jest mój cel, ale napiszę za to co myślę o detektywie po tej pierwszej powieści. A więc Sherlock na pewno jest specyficzny i genialny, ale także arogancki i cóż, dupek trochę z niego. Ciągle naśmiewa się z nieudolności policjantów oraz chętnie chwali własnymi sukcesami, czy metodami. Ma olbrzymią wiedzę praktycznie o wszystkim, nawet markach cygar, ale jest leniwy (co zresztą sam przyznaje w jednym z dialogów), ma dziwne nawyki i skłonność do popadania w apatię. Nie twierdzę bynajmniej, że jako postać jest okropny. Co to, to nie. Niemniej nie polubiłem go. Aż nazbyt łatwo moim zdaniem rozwiązał sprawę, z którą bohaterowie się tutaj borykali.

Doktor Watson jest bardziej sympatyczny i w zasadzie to on nakłonił swojego współlokatora do zajęcia się sprawą zagadkowego morderstwa, do którego doszło w jednym z opuszczonych, londyńskich domów, za co Sherlock mu potem podziękował. Z doktora to taki ciekawski, przypadkowy człek, który swoim zainteresowaniem popchnął tryby powieści.

Jak już wspominałem Sherlock łatwo rozwiązał sprawę. Wiem, że jest genialny i w ogóle, ale wszystkie jego hipotezy się sprawdziły oraz zawsze wiedział co zrobić, aby zdobyć nowe informacje. Jednocześnie policja jest pokazana jako zupełnie bezradna, a inspektorzy Lestrade i Gregson to dwóch gości konkurujących ze sobą o sławę z racji rozwiązania sprawy, choć jednocześnie zmuszeni są prosić o pomoc Holmesa. Oczywiście cały proces myślowy i kroki podjęte przez detektywa prowadzą potem do ujęcia sprawcy oraz są jasno wyjaśnione. Nadal jednak dla mnie osiągnięcie zbyt niesamowite, bez wybojów po drodze, abym łatwo je zaakceptował.

Obok opowieści Watsona o sprawie morderstwa w pierwszej części powieści, jest też druga, mająca bezosobowego narratora. Ta traktuje nie o Holmesie, ale o tym co skłoniło mordercę do swego czynu i dzieje się kilka dekad wcześniej, w dodatku nie w Londynie, a w Ameryce Północnej. Jest zupełnie inna, pozbawiona wątków kryminalnych, raczej podpadająca bardziej pod western klimatem. Przedstawieni nam zostają John Ferrier i osierocona dziewczynka Lucy, jedyni jeszcze żyjący z wyprawy przez środkową Amerykę Północną. Zostają jednak ocaleni od śmierci przez wypędzonych ze wschodniego wybrzeża mormonów i dołączają do nich. W tej części zawarte są interesujące opisy życia Johna oraz jego adoptowanej córki w społeczności mormonów w nowo założonym Salt Lake City, a potem prześladowania tej dwójki, gdy Ferrier przeciwstawił się zasadom sekty, odmawiając wydania Lucy za jednego z mormonów. Jak mówi powieść: „prześladowani stali się prześladującymi najgorszego rodzaju”. Można się domyślić, że ta część nie ma happy endu. Szczerze mówiąc tą część „Studium” czytało mi się znacznie lepiej niż pierwszą, ale może po prostu bardziej interesuje mnie historia i opisy niż kryminalistyka. Nie wiem. Na pewno w pewnym momencie robi się tutaj dramatycznie, a bohaterowie znajdują się w niezłym bagnie.

Co by rzec na koniec? Cóż, jak na powieść mającą już 130 lat na karku licząc od pierwszego wydania to nadal kawał dobrej literatury. Chociaż nie jestem fanem powieści kryminalnych, a to moje pierwsze zetknięcie z opowiadaniami o Sherlocku Holmesie, nie zostałem odrzucony, a z zainteresowaniem przeczytałem całość. Bez zachwytów, ale może zwyczajnie nie jest to literatura trafiająca idealnie w moja gusta. Jak mówiłem, druga część bardziej mnie zainteresowała niż trochę zbyt łatwe śledztwo Holmesa. Niemniej podobało mi się na tyle, że zamierzam sobie spojrzeć na dalszy ciąg przygód detektywa, a księga wielka, więc zapewne jeszcze w przyszłości pojawią się opinie o kolejnych opowiadaniach Doyla. Do zobaczenia.

By Astrades

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s