Fantastyczne książki 1: Królewskie Dzieci

Była relacja z Pyrkonu, było nowe opowiadanie, a teraz czas na jakowyś kolejny element rozbudowujący bloga. Na przykład serię wpisów na jakiś temat. Chciałbym, by „Rzut Okiem” stał się właśnie taką pierwszą moją serią. Mam zamiar „rzucać tutaj okiem” na rozmaite media wykorzystujące motywy fantastyczne. Gry, filmy, literaturę różnego rodzaju, słowem cokolwiek wpadło lub jeszcze wpadnie mi w ręce i postanowię napisać o tym… Właśnie, co? To raczej nie będą ani prawdziwe recenzje, ani szczegółowe analizy. Raczej takie moje luźne opinie. Dziś przedstawię wam:

Królewskie dzieciZainaugurować tą serię chciałbym czymś zupełnie dla mnie nowym i tu z pomocą przyszedł mi magazyn o grach „CD-Action”, który wrzuca co jakiś czas na dołączane do gazet płyty opowiadania w formie e-booków. Los padł na nośnik do numeru 01/2017 i opowiadanie Anny Kańtoch „Królewskie Dzieci” pochodzące z antologii „Ostatni Dzień Pary”. Jest to moje pierwsze zetknięcie z tą autorką, która, jak mi podpowiada wikipedia, ma już pewien dorobek literacki.

Opowiadanie jest króciutkie, raptem 5 stron, ale jest napisane bardzo interesującym językiem i posiada ciekawy układ. Widać, że autorce nie brakuje słownictwa oraz potrafi je dobrze wykorzystać. Opisy zdarzeń naprawdę mi się podobały. Ale o czym ono jest? Przy tak krótkim tekście ciężko jest go opisać, za dużo nie zdradzając. Dlatego napiszę, że wykorzystuje ono motyw legendy o królu Kraku i smoku wawelskim, po czym oblewa go czarną farbą. Jest to jednak zrobione bardzo umiejętnie, nie miałem ani przez chwilę uczucia „Ale jak to? Po co to?”. Jedynymi bohaterami opowiadania są nienazwani z imienia brat i siostra, potomkowie Kraka, porzuceni samemu sobie w opuszczonym zamku. Nawiasem mówiąc ich dialogi są napisane w taki sposób, że da się uwierzyć, iż są dziećmi. I tak, w tym opowiadaniu smok wygrał i spustoszył Kraków. Opis zniszczonego miasta w stanie rozkładu działa na wyobraźnie, mimo niewielkiej długości utworu i pokazuje w jakiej beznadziei tkwią młodzi bohaterowie. Król jest tylko wspomniany oraz stawiany w negatywnym świetle jako uciekinier, typowy władca feudalny. Tak samo smok nie pojawia się osobiście, ale kreowany jest na potężną, zabójczą bestię, a sama jego bliskość zatruwa okolicę. Jak można się domyślać, 5 stron tekstu nie wystarczy, aby przedstawić epicką epopeję o przygotowaniach, walce ze smokiem i klęsce przeciwko jego ogromowi. Mamy za to ponurą scenerię, w którą autorka umieściła dwójkę dzieci oraz ich wspomnienia jak do tego wszystkiego doszło. Nic więcej nie mogę raczej napisać bez streszczania całego opowiadania.

Co by rzec na koniec? To mały tekścik, ale świetnie napisany, mocno sugestywny mimo swego rozmiaru i bez wątpienia można mu chwilkę poświęcić, jak się na niego gdzieś trafi.

By Astrades

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s