Pyrkon 2017: Dzień pierwszy

Witajcie po dniu pełnym wrażeń

Widok na Targi Poznańskie

Nie, nie przyjechałem do Poznania na Pyrkon specjalnie skądś, ale potrzebowałem jakiegoś zdjęcia, aby zacząć ten wpis :mrgreen: . Szczęśliwie dla mnie studiuję tutaj, więc problem dalekiej podróży na konwent odpada. Musiałem jedynie dojechać na Targi ze stancji i dotarłem tam około 14:30. Wszedłem wejściem północnym. Biletu nie musiałem kupować, bo zrobiłem to zawczasu wczoraj, aby nie martwić się „kolejkonem”. Ku memu zaskoczeniu o tej porze nie było już żadnej dużej kolejki do kas. W zeszłym roku nawet w piątek po popołudniu kolejkon trwał w najlepsze. Pewnie jutro powstanie.

Co robiłem potem? W zasadzie wśród zapowiedzianych prelekcji nie znalazłem w piątek niczego, co koniecznie chciałem zobaczyć, więc swoje pierwsze kroki skierowałem do pawilonu wystawców. Po drodze nie brakowało ludzi w rozmaitych przebraniach lepszych i gorszych. Ja niestety nie mam talentu, ani odwagi do cosplayu, więc chadzam w zwykłych ubrankach.

Było tego

Jak widać ludzi i stoisk nie brakowało. Tradycyjnie da się tu znaleźć wszystko. Koszulki, mangi, książki, rękodzieło, koszulki, stroje, figurki, pluszaki, japońskie słodkości i wszelkie różne inne dobra. To jeszcze raczej nie pełnia możliwości pawilonu. Raczej nie było problemu z chodzeniem, a i sporo jeszcze miejsc widziałem pustych. Zobaczymy co będzie się tutaj działo jutro. Oczywiście nie tylko chodziłem i patrzyłem. Szukałem również czegoś do kupienia. Przed pyrkonem postanowiłem, że w tym roku będę szukał rzeczy ze smokami. Pierwsze na co wpadłem to… Książki!

Książki

Nie było w sumie aż tak wiele książek ze smokami, ale chapłem wpierw Historię Naturalną Smoków i w sumie to pierwszy raz, gdy się z tą książką stykam. Narodziny Smoków to z kolei część cyklu „Jeźdźcy smoków z Pern”, o której trochę słyszałem i widząc te książki, postanowiłem kupić i się zapoznać z serią. Ze smokami widziałem też takie cuda:Smoki!

Świetne, prawda? Niestety też nie najtańsze, a ja stwierdziłem, że nie wydam całego budżetu już pierwszego dnia  😀 . Zostawiwszy figurki w spokoju na późniejszy czas ruszyłem dalej. Niestety nie trafiłem jeszcze na podkładkę pod kubek z jakimś smoczkiem, a chciałbym sobie taką sprawić. Może sobota okaże się bardziej szczęśliwa. Około 20 ostatnich minut w sumie kręciłem się bez sensu wypatrując internetowych znajomych. W końcu dostałem SMSa gdzie je mogę znaleźć i wyszedłem. Po małej wycieczce dotarłem na plac Marka, a tam… meet undertalowy:

UT

Cóż za barwna gromadka, nie? Wśród nich znalazłem swoje znajome i wtedy moje plany chodzenia na prelekcje całkiem wzięły w łeb, ale tak w pozytywnym sensie. Okazało się, że to bardzo fajne osóbki, Chińcia i Burgi. Wraz z nimi poszedłem z powrotem do wejścia północnego, gdzie odebraliśmy kolejne dwie osóbki: Lugię i Flo. Okazało się, że jestem w sumie najdrobniejszy z całej ekipy. W każdym razie z nimi spędziłem resztę dnia. Była wizyta na sleepie:

Sleep

Tak bardzo przypomina to obóz uchodźców 😀 . Oczywiście mając stancję w Poznaniu nie będę tutaj spał, a u siebie. Spędziło się tutaj chwilę, by dziewczyny mogły zostawić swoje torby i się pogadało. Się do tej pory chyba 17 zrobiła i padła decyzja, aby pójść do centrum handlowego zjeść. Tam oczywiście tłumy nie mniejsze jak na terenie targów. Co kto brał to nieistotne, grunt, że przy stole było bardzo zabawnie i nie żałowałem nie pójścia na jakieś prelekcje, a nawet zostałem z nimi trochę dłużej niż zakładałem. Po posiłku wróciliśmy na sleepa, gdzie była chwila odpoczynku, a potem dziewczyny chciały iść potańczyć, to poszedłem za nimi. Sam tańczyć, nie tańczyłem, ale belgijka wyglądała wesoło:

Tańce

Przy okazji piosenka „Laïs – ‚t Smidje” bardzo mi się spodobała. Niestety było już na tyle późno, że postanowiłem się zbierać na stancję, by móc w miarę w ludzkiej porze napisać tą relację. Dziewczyny odprowadziły mnie do wejścia wschodniego, gdzie się pościskaliśmy, a Flo (bardzo wysoka dziewczyna) mnie podniosła i zakręciła ze mną karuzelę. Dzięki spotkaniu z nimi uznaję ten dzień za bardzo udany. Wrażeń mi z nimi nie brakowało. I to by było w sumie na tyle jeśli idzie o dzień pierwszy.

Do zobaczenia jutro

.

.

.

.

.

Bonus na koniec. Moje zdjęcie w pożyczonych kocich uszach z dzwoneczkami. Dzwoniły bardzo uroczo  :mrgreen:

Uszka

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Pyrkon 2017: Dzień pierwszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s