Czarnowłosa – Próba sił w liryce

Mój blog istnieje już trzeci dzień. Być może nie jest to jeszcze powód do dumy, ale i tak uczczę ten dzień zamieszczając nowy tekst. Chociaż deklarowałem, że będę zamieszczał tu głównie opowiadania, tym razem będzie to tekst bardziej liryczny. Napisałem go kiedyś pod wpływem brzydkiej pogody, melancholii oraz chęci napisania czegoś poetyckiego i tak stworzyłem to co widnieje poniżej. Tekst leżał sobie kilka miesięcy nim wreszcie zabrałem się, za jego poprawienie, ale teraz możecie go przeczytać.

 

Czarnowłosa

Była noc, ciemna noc.

Chmurna pierzyna gwiazdy przesłaniała.

Brudne deszczu strugi na świat zstępowały,

Na miasto szarych ulic, czerwonych ścian.

Uliczne latarnie mrok jedynie rozjaśniały.

W maleńkim parku samotności,

Wyspie zieleni wśród szarości i czerwieni,

Dziewczyna o włosach czarnych,

Ciemniejszych od ciemności nocy,

Na huśtawce siedziała,

Niby duch niewinności minionej.

Suknia jej, niegdyś śnieżno-biała,

Teraz w brud się przybrała.

Ze smutkiem i znużeniem w obliczu,

Szaro-czerwoności się przyglądała.

W wspomnieniach pozostał obraz,

Było kiedyś inaczej.

Gdzie wznosi się kominów las,

Kopcących jak smoki niezmordowane,

Wznosił się prawdziwy las wspaniałych drzew.

Gdzie stoją ceglane prostopadłościany,

Domy nieszczęśliwych ludzi,

Goniącą wiecznie za niedoścignionym,

Stały chaty z drewna,

Dom ludzi mających żywot trudny,

Ale w głębi szczęśliwy.

Oczy swe wzniosło owe dziewczę.

Spojrzała na chmurne niebo tęsknie,

A brudny deszcz stępował i stępował.

Westchnęła. Wstała. Poszła w dół ulicy.

Tam po zmroku szerzyło się zło.

Tam po zmroku władały ciemne serca.

Tam po zmroku niknęła nadzieja.

Pod ceglanymi łukami,

Stali złoczyńcy ofiary oczekujący.

Wzrok żadnego z nie padł na nią,

Jakby oczy ich niegodne były.

Nikt nie zauważył czarnowłosej,

Idącej drogą brukowaną szarością.

Nie spostrzegł jej żaden bywalec barów,

Topiący bezkresu nieszczęśliwości pustynię,

W winnym bezkresu morzu,

Trwoniąc dawcę fałszywego szczęścia.

Nie spostrzegli jej wierni,

Wieczornego nabożeństwa uczestniczy,

Z żarliwością modlący się do bogów,

W których dawno już nie wierzyli,

Kapłan liczył zaś chytrze ofiary,

Na opuszczonej świątyni ołtarz rzucone.

Dziewczyna pokręciła głową,

Na ten upadek ziemi jej niegdyś kochanej.

Droga jej wiodła dalej,

Niewidoczna, chociaż nieukryta.

Tylko dzieci nieliczne,

Dość miały ciepła w sercach,

By spostrzec ją, w smutku idącą.

Dla nich przeznaczyła,

Uśmiech nikły pożegnania.

Czarnowłosa dotarła do brzegu rzeczki,

Niegdyś niebieskiej i szemrzącej,

Teraz brudnej, szarej, monotonnej,

Jak całe szarości miasto,

I jego nieszczęśliwi ludzie.

Ze starego mostku popatrzyła w głębię,

Która niegdyś dała jej życie.

To ostatni raz,

Gdy ktoś widział dziewczę czarnowłose.

Odeszła jako ostatnia,

Ostatnia z opiekunów zniszczonej krainy.

Potem przyszła Susza, siostra Głodu.

I Wielki Pożar, brat Zniszczenia.

By pochłonąć szaro-czerwoności miasto,

I jego nieszczęśliwości ludzi.

A czerwone w swej cegłowości prostopadłościany,

Rozpadły się w gruzy bezkształtne,

By pogrzebać ciemne serca,

Nieszczęśliwych ludzi goniących za niedoścignionym.

Krzysztof Wolf

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Czarnowłosa – Próba sił w liryce

  1. „Potem przyszła Susza, siostra Głodu.

    I Wielki Pożar, brat Zniszczenia.

    By pochłonąć szaro-czerwoności miasto,

    I jego nieszczęśliwości ludzi.

    A czerwone w swej cegłowości prostopadłościany,

    Rozpadły się w gruzy bezkształtne,

    By pogrzebać ciemne serca,

    Nieszczęśliwych ludzi goniących za niedoścignionym.”

    Jaram się, jaram 😀 🙂 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s