Polowanie – Moje pierwsze opowiadanie

Przedstawiam wam pierwsze opowiadanie. Jest to dość skromny tekst, którego oryginał napisałem trzy lata temu pod koniec gimnazjum, ale jest on moim pierwszym dziełem i w nieco zmodyfikowanej wersji prezentuję je dzisiaj.

Polowanie


Mijał trzeci dzień odkąd myśliwy Dogan ruszył tropem samotnego jelenia. Uparcie, acz ostrożnie parł naprzód przez las w pogoni za tym stworzeniem i nie zamierzał się poddać. Wyglądało na to, że zbliża się do swojej zwierzyny, ale nie dane mu było ujrzeć jej jeszcze przed zmrokiem. Zapadające ciemności szybko ukryły przed okiem ślady zwierzęcia, zmuszając do zatrzymania.

Nie mogąc podążać dalej, Dogan postanowił przenocować, dla ochrony przed drapieżnikami, na pobliskim potężnym drzewie. Ułożywszy się najwygodniej, jak potrafił, na jednym z grubych konarów, zjadł część swego prowiantu, kląc z lekka przy okazji. Nie zostało mu tego wiele. Jeśli szybko nie upoluje tego zwierzaka, będzie musiał zrezygnować, żeby starczyło mu żywności na powrót do chaty. Zaspokoiwszy głód i ugasiwszy pragnienie łykiem wody z bukłaka, zamknął oczy, a wkrótce przyszedł sen. Gdy pierwsze rozbudzające promienie słońca przebiły się przez koronę drzewa, Dogan, nieco obolały, zlazł, z konaru i zaczął się rozprostowywać. Gdy jego ciało przestało wreszcie protestować po niewygodach nocy, ruszył w dalszą drogę i znów podjął trop. Raz jeszcze miał złudzenie, jakoby jeleń robił sobie z niego żarty, klucząc wśród drzew niemiłosiernie i jakby specjalnie dając się dogonić. Niezrażony tą myślą myśliwy mijał kolejne drzewa, krzaki oraz chaszcze. Z każdym kolejnym krokiem czuł co raz mocniej, że zbliża się do swojej zwierzyny. Niewzruszony południowym skwarem, który sączył się przez liście drzew, podążał za śladami. Mijały godziny, wkrótce znowu świat zaczął przybierać mroczne barwy. Dogan zaczął się obawiać, że jeśli nie dopadnie tego zwierza dzisiaj, naprawdę będzie musiał zawrócić. Jednakże, gdy stanął u wylotu niewielkiej dolinki, ujrzał to za czym gnał od ponad trzech dni. Jeleń stał tam jakby nigdy nic, skubiąc młode pędy. Był to wyjątkowo piękny okaz o białym umaszczeniu futra i potężnym porożu. Mężczyzna podziwiał przez kilka chwil zwierzę, ale nie zmieniło to jego planów. Wydawało się, że zwierze jeszcze nie zwietrzyło obecności myśliwego, a ów zaczął się skradać w dół zbocza. Gdy znalazł się w odległości dogodnej do strzału, sięgnął po kołczan i wyjął z niego swą szczęśliwą strzałę, po czym z modlitwą na ustach napinał cięciwę, powolutku do granic możliwości łuku i… wypuścił ją. Strzała pomknęła ze świstem, godząc w udo białego jelenia. Przerażone zwierze ruszyło naprzód, ale pocisk, który głęboko wbił się w ciało mocno je spowalniał.

Nie czekając ani chwili dłużej, Dogan rzucił się w pogoń. Nie miał zamiaru pozwolić mu teraz uciec, zwłaszcza nie po tym jak utkwiła w nim jego szczęśliwa strzała. Teren nie sprzyjał ofierze. Dolinka miała ślepy, stromy koniec, na który ranny jeleń, nie był w stanie się wdrapać. Zwierzyna była w potrzasku, dlatego więc, pewien zwycięstwa myśliwy, strzelił po raz kolejny, trafiając w pierś. Tym razem pocisk powalił jelenia, który jednak oddychał jeszcze, walcząc desperacko z nieubłaganą śmiercią. Dobry myśliwy nie pozwala męczyć się swojej ofierze, toteż Dogan przy użyciu noża zakończył cierpienia zwierzęcia. Z wysiłku na chwilę przysiadł, ale wiedząc, że zmrok się zbliża, zajął się oprawianiem zdobyczy. Wyjął najpierw swoje, na szczęście nieuszkodzone, strzały. Następnie, posługując się nożem, zdarł piękną skórę, wyciął poroże, a na koniec zajął się ćwiartowaniem i dzieleniem na porcje mięsa. Po skończonej robocie  wbił w ziemię nóż i zadowolony z siebie rozejrzał się po okolicy…

I jego radość znikła. Gnając za jeleniem, wszedł głęboko w las, za głęboko. Do tego nastała już noc. Dogana złapał trwoga, a w głowie zahuczały ponure opowieści. Głębie lasu są tak niebezpieczne, że aż legendarne. Myśliwy i podróżnicy nie zapuszczają się w nie, bo niewielu stamtąd powraca. Mężczyzna zaczął nerwowo lustrować okolicę wzrokiem, wytężał słuch, chcąc wyłowić nawet najmniejszy szmer mogący zwiastować zagrożenie. I jak na zawołanie od strony zejścia do dolinki zaczęło bić dziwne, białe światło, a co jeszcze dziwniejsze, ono zbliżało się ku niemu! Wkrótce coś, okryte jakoby całunem światła, było już bardzo dobrze widoczne, a serce Dogana zaczęło ogarniać przerażenie, z każdym „krokiem” świetlistej istoty większe. Nagle przez strach przebiła się iskierka odwagi, a nawet zmieniła się w płomyczek. Nie, nie podda się, będzie walczył o życie. W zbliżającą się światłość strzelił z łuku, ale strzała odbiła się, jakby trafiła na kamienny mur. Płomyk odwagi Dogana przygasł, kiedy sięgał po następną strzałę, ale jakaś niewidzialna siła wyrwała mu łuk z rąk. Z płomyka została ledwie iskierka. Chciał skoczyć po nóż, ale owa nieznana siła uderzyła w niego, przypierając do drzewa, a odwaga wraz nadzieją zgasły. Poddając się strachowi, mógł tylko obserwować, jak okryta światłem istota staje przed nim i wydawało mu się, ze wpatruje się w niego. Czuł, że jej wzrok sięga dalej niż jego fizyczna powłoka, sięgając umysłu. To coś badało go, sprawdzało, czy jest chciwy i zepsuty. Odnalazło jednak tylko szczere pragnienie przetrwania. W końcu zapadła decyzja, a wtedy mężczyzna stracił przytomność.

Kiedy Dogan się obudził, czuł się jakby go ktoś młotem zdzielił po głowie. Ciągle była noc. Minęła chwila za nim dotarło do niego, ze o to żyje i nawet jest cały. Rozejrzał się. Znajdował się zupełnie w innej części, ale znajomej części lasu, a po istocie ze światła oraz resztkach jelenia nie pozostał nawet ślad. Ze zdziwieniem odnalazł jednak białą skórę wraz porożem i workiem z mięsem. Myśliwy postanowił nie zastanawiać się nad tym teraz, tylko podziękowawszy tajemniczemu stworzeniu za litość, w mig zaczął zwijać manatki i ile sił miał nogach uciekał z lasu. Idąc po śladach, które zostawił on i upolowany przez niego jeleń, wracał pośpiesznie do domu.

Krzysztof Wolf

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Polowanie – Moje pierwsze opowiadanie

  1. Niezłe opowiadanie. Dobre opisy, przydałoby się jednak popracować odrobinę nad postacią – skupiłeś się za bardzo na otoczeniu, przez co Dogan wydaje się być jednowymiarowy. Jednakże widzę potencjał i niezłe pióro.
    Może wpadniesz do All in One?

    Polubienie

  2. Jest trochę błędów, ale przynajmniej mi nie przeszkadza to w odbiorze tekstu. Cóż… sama robię byki i wiem z autopsji, że ciężko jest wyłapać je we własnym tekście. Dlatego też, potrzeba nam wszystkim, piszącym – „czytaczy” 😉 Co do samego opowiadania… Fabularnie jest dość puste. Właściwie to na całe opowiadanie składa się raptem jedna scena… Scena polowania i nic ponadto. Mimo wszystko zapoznam się z kolejnymi wpisami i zobaczę jak to się ma do pozostałych opowiadań.

    Polubienie

  3. Dziękuję za komentarz. Jestem świadom, że to opowiadanie nie jest zbyt dobre, ale mam takie usprawiedliwienie, że to moje naprawdę pierwsze opowiadanie sprzed kilku lat. Następne, mam taką nadzieję, powinny ci się bardziej podobać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s